Wiadomości o tej liście było bardzo wiele. W zasadzie, ona krążyła już gdzieś w kulisach, dobrze więc, że została upubliczniona. Ale to jeszcze nie jest to, na co czekamy. To są tylko listy tych, którzy byli wywożeni, natomiast tak, jak słyszałem, pełna taka lista powinna obejmować ok. 6900 polskich oficerów i żołnierzy zamordowanych właśnie w rejonach zachodniej Białorusi.
Czekamy na pełną listę, która – jestem na 100 proc. pewny, znajduje się w archiwach moskiewskich. Tam jest źródło informacji i tylko stamtąd możemy otrzymać to wszystko, czego oczekujemy. Jeden dobry gest ze strony Rosjan i otrzymalibyśmy tę listę. Nie wiem dlaczego bliscy zamordowanych przez ponad 70 lat musieli czekać na potwierdzenie tego, o czym wiedzieli już od lat kilkudziesięciu z nieoficjalnych źródeł.
Ujawniona lista białoruska to przecież też nieoficjalna informacja przekazana „Gazecie Wyborczej”. Czy nie ma IPN? Innych instytucji? Ale zostawmy to, każdy sposób upublicznienia tej listy jest dobry. Oczekujemy z nadzieją na całą listę tych wszystkich zamordowanych, o których wiemy, że zginęli, ale nie wiemy, gdzie spoczywają ich ciała. Przede wszystkim czekamy na teczki ponad 22 tys. polskich oficerów. Czekamy na nie 72 lata. One na pewno są w Rosji. Rosjanie nie niszczyli takich rzeczy. Daj Boże, że się ich wreszcie doczekamy. Już najwyższy czas na to.
Not. eMBe

