W środę Komisja Europejska zaproponowała zawieszenie przekazywania Węgrom od 2013 roku 495 mln euro z unijnych funduszy spójności. Jako powód komisarz UE ds. walutowych Olli Rehn wskazuje niewystarczające działania węgierskiego rządu na rzecz trwałego ograniczenia deficytu budżetowego.

 

Zdaniem Viktora Orbana, propozycja Brukseli, by zmniejszyć fundusze unijne ze względu na nadmierny deficyt budżetowy Węgier jest „całkowicie irracjonalna”. - Dlaczego chce się zabrać nam pieniądze, podczas gdy gdzie indziej udostępnia się je workami?" - powiedział Orban w wystąpieniu w Niemieckim Klubie Gospodarczym w Budapeszcie.

 

Premier Węgier zarzucił Brukseli stosowanie „podwójnej miary”, bo „"teraz, gdy rząd obniża zadłużenie państwa, przywódcy UE chcą ukarać ludzi na Węgrzech za nieodpowiedzialną politykę poprzedniego rządu". 


Co do „podwójnej miary” UE wątpliwości nie ma również Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. - Powód jest oczywiście inny, to nie kwestia deficytu budżetowego, bo przecież Grecja czy Hiszpania mają większy. Generalnie, Unii Europejskiej nie podoba się Viktor Orban i w związku z powyższym, Komisja Europejska straszy takimi, a nie innymi rozwiązaniami. Przy pomocy pieniędzy UE chce na Węgrzech, ale też na pozostałych krajach członkowskich, wymusić rozwiązania poprawne politycznie – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl.

 

Gwiazdowski jest przekonany, że Komisja Europejska nie kieruje się kryteriami ekonomicznymi, ale jej decyzje odnośnie do Węgier podejmowane są wyłącznie ze względów politycznych . - Orban się UE nie podoba, więc trzeba w niego przyłożyć – ucina krótko Gwiazdowski.

 

Czy zdaniem ekonomisty podobne rozwiązania UE może w przyszłości zastosować wobec Polski? - Skoro Komisja Europejska jest w stanie zastosować takie rozwiązania w przypadku węgierskim, to dlaczego miałaby tak nie postąpić z kolejnymi państwami członkowskimi, także z Polską – odpowiada Gwiazdowski.

 

eMBe