O sprawie pisze portal rp.pl. Człowiek, który publicznie mówi o stworzeniu telewizji antyputinowskiej, to minister spraw zagranicznych Łotwy Edgars Rinkevics. Powiedział on portalowi BuzzFeed, że "rosyjska telewizja w ostatnich latach stała się tak agresywna, że nie da się o niej dłużej mówić w kategoriach dziennikarskich, to raczej narzędzie wojny propagandowej i informacyjnej".

Czas więc na stworzenie antidotum na kremolowską propagandę. Według Rinkevicsa UE dyskutuje o powołaniu nowej rosyjskojęzycznej stacji telewizyjnej "z normalnym programem, rozrywką i prawdziwymi wiadomościami". Swój udział w projekcie zgłosiło 13-15 krajów UE, w tym m.in. kraje bałtyckie, skandynawskie, Wielka Brytania i Polska.

Jak informuje "Rzeczpospolita" "projekt rzeczywiście jest dyskutowany wśród europejskich dyplomatów. Wiemy, że kilka miesięcy temu ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przedstawił szefom dyplomacji UE tzw. non-paper (czyli analizę nie będącą oficjalnym stanowiskiem rządu), w którym przedstawiał argumenty za powołaniem takiej stacji".

mark/Rzeczpospolita