- W związku z pojawiającymi się opiniami na stronach Frondy, o moim rzekomym związku z ludżmi w białych kominiarkach, łącząc mnie tym samym z domniemaną prowokacją, postanowiłem wyjaśnić całą sytuację. Nie mam nic wspólnego z zamaskoanymi ludźmi.
Samo uderzenie nie było aż tak mocne jak sugerował przekaz telewizyjny, napastnik najzwyczajniej je sfuszerował.Sytuacja którą widać na zdjęciu to próba wyjaśnienia całego zajścia, podjęta przeze mnie około 5 minut później.
Chcę tym samym uciąć kategorycznie dywagacje łączące mnie z tym zajściem, jestem przypadkowym uczestnikiem zdarzenia - oświadcza poszkodowany fotograf.
JW

