Prawie 70 lat po Powstaniu Warszawskim wrócił pan wczoraj pamięcią do sierpnia 44 roku...

 

- Jestem pełen uznania dla tej inscenizacji na Starym Mieście. Nie chcę być tutaj górnolotny ale ona była wzruszająca. Nie tylko dla mnie. Od wielu starszych osób, moich rówieśników słyszałem tam słowa: myśmy to wtedy przeżywali. I tak wtedy było.

 

Co panu zapadło szczególnie w pamięci?


- Wejście Niemców na Stare Miasto. To tak wyglądało. W Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych wymordowali ponad 50 moich rannych kolegów. Wy pokazaliście w symboliczny sposób jak traktowali ludność cywilną. Jak poniewierali tych rannych, którzy szli w kolumnie po placu.

 

Potrzebne są inscenizacje walk powstańczych?


- Tak, bardzo. To było pokazane bardzo prawdziwie. Również przez stronę niemiecką. Dobrze byli umundurowani tak jak wtedy. Ile ta inscenizacja przyciągnęła przecież widzów. Wykonany został wielki wysiłek, aby to tak pokazać. To udziela się młodzieży, która patrzy na świat w sposób wizualny, obrazem. Jest podatna na emocje, bardziej niż my, starsi wiekiem. Wierzę, że wielu młodych zapamięta to na całe życie. Oni będą kiedyś mówili, że widzieli Powstanie Warszawskie. Wierzę, że ten obraz im się utrwali. O to chodzi. Dziękuję raz jeszcze, że było to zainscenizowane bardzo profesjonalnie i z dużym poświęceniem.

 

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski

 

Organizatorem inscenizacji "Stare Miasto'44" był Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Grupa Historyczna Zgrupowanie Radosław. Udział wzięło 140 rekonstruktorów. Portal Fronda.pl był patronem medialnym inscenizacji.