Do tej pory często uznawano USA za państwo, w którym wiara odgrywa bardzo ważną rolę. Tymczasem w 2008 roku osoby, które nie mają z religią nic wspólnego, stanowiły aż 15 proc. społeczeństwa tego kraju. Dla porównania, w 1990 roku było to 8,2 proc. populacji – wynika z badania przeprowadzonego przez Trinity College.
Wśród osób areligijnych przeważają mężczyźni – co piąty z nich nie chce mieć z Bogiem nic wspólnego. Wśród kobiet takie osoby stanowią 12 proc. By zostać uznanym za osobę areligijną, nie trzeba być ateistą – autorzy badania zaliczają do nich także agnostyków i osoby indyferentne religijnie. Z raportu wynika także, że 76 proc. mieszkańców USA uważa się za chrześcijan. Reszta to osoby innych wyznań.
sks/Kath.net
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

