Jest mi wstyd, bo to oznacza, że w naszym bohaterskim mieście, którego mieszkańcy mieli odwagę sprzeciwiać się nazistom i sowietom, w mieście, które wybierało wolność i honor nawet za cenę zniszczenia, w mieście ks. Jerzego Popiełuszki i kard. Stefana Wyszyńskiego - codziennością są już ludzie, którzy uważają, że można zabijać słabszych, że silniejszy ma władzę nad słabszym i może decydować o tym, czy uznać go za człowieka, czy nie!
Nie brak w naszym mieście także osób, które uznają, że powodem do bycia radnym jest to, iż chciało się kogoś zamordować. Powodem wejścia na listy SLD było bowiem to, że Alicja Tysiąc chciała zabić swoje dziecko. I jeśli dobrze rozumiem intencje osób, które na nią głosowały, to powodem, dla którego oddały na nią głos było właśnie to, że chciała ona zabić swoje dziecko, ale jej się to nie udało. Zasada "po trupach do celu" jest więc wiecznie żywa.
Takich osób jest w Warszawie 4841. Jedna trzecia z wyborców SLD w okręgu 3 (mieszkańcom Mokotowa gratulujemy sąsiadów) zagłosowało właśnie na Alicję Tysiąc.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

