Alicja Tysiąc domaga się od redaktora naczelnego "Gościa Niedzielnego" odszkodowania "za straty psychiczne", których miała rzekomo doznać w wyniku publikacji na jej temat. Jej prawnicy twierdzą, że była oskarżana o próbę zabójstwa i o to, że nie chciała swojego dziecka.
- Jako tygodnik katolicki nie mogliśmy pozostać z boku tej dyskusji – mówił po ostatniej rozprawie ks. Gancarczyk. Redaktor naczelny katolickiego tygodnika tłumaczył, że „Gość Niedzielny” nie był właściwym adresatem pozwu pani Tysiąc, bo nie prowadził swojego śledztwa w tej sprawie, nie pozyskiwał też żadnych nowych informacji. - Wszystkie teksty na temat Alicji Tysiąc zostały napisane w oparciu o informacje powszechnie znane w mediach – wyjaśniał.
Prawa do krytycznego pisania o aborcyjnej próbie Alicji Tysiąc broni Bronisław Wildstein. - Dla Kościoła katolickiego aborcja jest zabójstwem nienarodzonego życia. Jeśli Tysiąc wygrałaby w tej sprawie, oznaczałoby to, że Kościół nie ma prawa głosić swojego przesłania – napisał publicysta we wtorkowej "Rzeczpospolitej".
Tysiąc wygrała proces w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu przeciwko Polsce, bo uniemożliwiono jej dokonania aborcji. Powódka w trakcie procesu zmieniła również swoje żądania dotyczące opublikowania przeprosin na łamach tygodnika. Teraz domaga się przeprosin nie od Wydawnictwa Kurii Metropolitalnej jako wydawcy tygodnika, ale od Archidiecezji Katowickiej.
MaRo
Zobacz także:
Czy katolicy mogą oceniać rzeczywistość? Ks. Gancarczyk kontra Tysiąc
Jesteś przeciw aborcji? Ty seksistowski negacjonisto!
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
