tysiąc
Kiedy w październiku 2007 roku ksiądz Marek Gancarczyk, redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego"wyrok strasburskiego trybunału, rozpętała się prawdziwa medialna burza. Alicja Tysiąc, główna bohaterka artykułu wytoczyła w tej sprawie proces z powództwa cywilnego o naruszenie dóbr osobistych i zadośćuczynienie. 50 tys. zł - tyle zażądała Alicja Tysiąc, która uznała, iż kwota ta powinna trafić na jej ręce jako"zadośćuczynienie za szkody moralne spowodowane naruszeniem dóbr osobistych powódki w postaci czci, dobrego imienia oraz prywatności". Od Wydawnictwa Kurii Metropolitalnej i ks. Gancarczyka, pod adresem których wytoczono proces Tysiąc zarządała także przeprosin. W trakcie procesu sędzia Ewa Solecka wezwała obie strony do zawarcia ugody, której nie wykluczyli pełnomocnicy obu stron. Podczas rozprawy nie doszło do przesłuchania Doroty Zielińskiej (tygodnik "Nie"), która miała przedstawić okoliczności sposobu, w jaki odebrała ona publikacje dotyczące Alicji Tysiąc. Sprzeciw w tej sprawie wyraził pełnomocnik redaktora naczelnego "Gościa Niedzielnego", którego to zdaniem zeznania autorki stronniczych artykułów nie mogły być miernikiem obiektywnej oceny materiałów opublikowanych przez GN. Podczas jednej z kolejnych rozpraw swoje zeznania w sprawie przedstawił ks. Marek Gancarczyk, który uznał, że wobec burzliwej dyskusji na temat wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Alicji Tysiąc redakcja "Gościa Niedzielnego", pisma o charakterze katolickim, nie mogła pozostać bierna wobec tematu aborcji. Zdaniem Gancarczyka teksty zamieszczone w "Gościu" wyrażały wyłącznie poglądy jego oraz poszczególnych autorów. Naczelny GN stwierdził również, że nie zawahałby się po raz kolejny opublikować spornych materiałów. Nawet wiedząc, jakie będą tego konsekwencje. Wyrok w sprawie zapadł we wrześniu 2009 roku. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał ks. Marka Gancarczyka i Archidiecezję Katowicką na karę 30 tys. zł zadośćuczynienia (Alicja Tysiąc żądała 50 tys. złotych) i zamieszczenia w najbliższym numerze tygodnika przeprosin w stosunku do powódki. Tym samym uznał, iż porównanie przez redakcję "Gościa" Alicji Tysiąc do zbrodniarzy hitlerowskich było. Komentując decyzję katowickiego sądu ks. Gancarczyk stwierdził, że wyrok był wymierzony w. Zaraz po zapadnięciu wyroku odezwały się liczne głosy krytykujące rozstrzygnięcie procesu. Na łamach portalu Fronda.pl pojawił się list w obronie ks. Gancarczyka. Pod dokumentem, w którym przeczytać można było, że"wyrok ten budzi wielkie wątpliwości. Nie tylko dlatego, że porównanie, za które "Gość Niedzielny" ma przeprosić powódkę w ogóle nie padło, ale także ze względu na konsekwencje prawne i ustrojowe, jakie z sobą niesie. Uważamy, że wyrok ten jest wymierzony w wartości konstytucyjne, jakimi są wolność słowa i wolność prasy. Jest to również próba cenzurowania debaty publicznej, która może zachęcić skrajne środowiska lewicowe do narzucania swojego światopoglądu reszcie społeczeństwa poprzez wymiar sprawiedliwości" - czytamy w dokumencie pod którym podpisała się sporaosób publicznych, m.in. Marek Jurek, Wojciech Cejrowski, szef TVP Kultura, czy Jarosław Gowin. Ale to nie jedyne głosy poparcia i solidarności, jakie trafiły na ręce redaktora naczelnego katolickiego tygodnika. Wśród oburzonych decyzją sądu znaleźli się dziennikarze, lekarze, a nawet włoscy bioetycy. W niespełna miesiąc po zakończeniu procesu redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego" ks. i Archidiecezja Katowicka odwołali się od wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach. W uzasadnieniu swojej decyzji podkreślali, iż ich zdaniem wyrok został oparty na błędnych ocenach treści jednego z felietonów ks. Marka Gancarczyka. W oświadczeniu, jakie wystosowali odwołujący się od wyroku czytamy także, że nie zgadzają się oni"z twierdzeniem wyroku, że określenie początku ludzkiego życia i co za tym idzie jego prawna ochrona to sprawa światopoglądu katolickiego", a także z oceną czytelników "Gościa Niedzielnego"."Sąd uznał mianowicie, że nasi czytelnicy są osobami o ograniczonych możliwościach intelektualnych i skłonnymi do agresji na tle religijnym. To obraźliwe ustalenie miało służyć nałożeniu na nasze czasopismo większych ograniczeń wolności słowa niż w przypadku innych tytułów prasowych" - czytamy w oświadczeniu. 19. lutego br. odbyła się rozprawa w Sądzie Apelacyjnym, w trakcie której pełnomocnik ks. Gancarczyka wymienił cały szereg zarzutów, które, jego zdaniem, uprawniają Sąd Apelacyjny do uchylenia poprzedniego wyroku, w tym m.in. analizowanie przez Sąd Okręgowy wyrwanych z kontekstu fragmentów artykułów. W trakcie trwania rozprawy przed budynkiem sądu demonstrowali zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy redaktora naczelnego "Gościa Niedzielnego". Pikieta poparcia dla księdza Gancarczyka odbyła się także w Warszawie. Decyzję Sądu Apelacyjnego poznamy 5. marca 2010 roku.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
