Pod budynkiem Sądu Okręgowego w Katowicach kilka minut po 9.00 byli już klerycy i studenci Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego. W sumie ok. 50 osób. Przyszli, bo zamierzali wejść na salę rozpraw, ale oprócz dziennikarzy zdecydowano się wpuścić zaledwie kilka osób.
- Kierownik ochrony powiedział: 10 osób - kto pierwszy, ten lepszy. A to my byliśmy ci pierwsi – relacjonuje dla Fronda.pl diakon Artur Kozik. - Wyznaczyliśmy spośród nas tych, którzy wejdą na salę i czekaliśmy na przepustki, gdy pojawiło się dwóch przedstawicieli z antyklerykalnej partii "Racja". Oni też chcieli wejść, jednak przyszli już po nas. Wtedy się oburzyli, że niby Kościół jest uprzywilejowany, bo wchodzi tylko jedna strona – mówi diakon.
Alicji Tysiąc w drodze do sądu towarzyszyła Małgorzata Tkacz-Janik. Jako "opiekunka" weszła z nią także na salę rozpraw tłumacząc, że pani Tysiąc jest niepełnosprawna.Kim jest "opiekunka" Alicji Tysiąc?
Tkacz-Janik to znana działaczka feministyczna, organizatorka śląskiej "Manify". polityk partii "Zielonych". W 1994 roku startowała z niej do europarlamentu, a rok później do sejmu. W styczniu 2009 roku "Gazeta Wyborcza" nominował ją do tytułu Polki roku 2008.
Do środka dostał się także - tym razem już tylko dzięki uprzejmości kleryków - Dariusz Lekki wiceprzewodniczący Śląskiej Racji Polskiej Lewicy, który także stawił się na miejscu.
Nie zabrakło także przedstawicieli prawicy. Pod budynek katowickiego sądu przybył Marek Jurek. Gdy zdecydowano o wpuszczeniu go na salę, "Racja" zaczęła protestować, domagając się wpuszczenia też ich człowieka - w myśl "jeden za jeden". Mężczyzna, który trzymał flagę z hasłami antyklerykalnymi, oddał ją koledze i wszedł na salę.
Rozprawa zaczęła się dokładnie o 10.30. Przed budynkiem sądu było już tymczasem ponad 70 osób - głównie młodych, studentów. "Stop aborcji!", "Każdy ma prawo do życia!", "Ty żyjesz. Pozwól żyć innym!" - to napisy, które przynieśli za sobą. W południe odmówili Anioł Pański i różaniec w intencji dzieci nienarodzonych. Modlili się o prawo, które pozwoli lepiej chronić życie od poczęcia do śmierci.
Przed budynkiem pikietowali także przedstawiciele partii "Racja": ośmiu panów po pięćdziesiątce z proaborcyjnymi banerami. Gdy tylko padły pierwsze słowa modlitwy "Wierzę w Boga" zaczęli głośno przeszkadzać, ale potem już tylko rozmawiali między sobą do końca modlitwy.
Dziś zeznawała tylko Alicja Tysiąc. Po raz kolejny w roli "wielkiej ofiary" tych, którzy nie pozwolili jej zabić własnych dzieci i dodatkowo szkalują jej dobre imię. Domaga się przeprosin i 50 tys. złotych odskzodowania za "straty moralne".
- Mówiła, że jej dzieci się boją chodzić do szkoły, że ona sama jest rozpoznawana przez sąsiadów, że zniszczono jej reputację – relacjonuje obecny podczas przesłuchania diakon Bartłomiej Sajdok. Tysiąc tłumaczy, że publikacja jej zdjęcia w "Gościu Niedzielnym" zniszczyła jej prywatność, a przyrównanie jej do hitlerowskiej zbrodniarki naruszyło godność.
Chodzi o tekst, w którym ks. Marek Gancarczyk odniósł się do wyroku strasburskiego trybunału. Redaktor naczelny "Gościa" napisał wówczas, że kobieta otrzymała odszkodowanie za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Odszkodowanie w wysokości 25 tys. euro Tysiąc wywalczyła przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, bo odmówiono jej w Polsce możliwości usunięcia ciąży, choć poród zagrażał pogorszeniem wzroku.
Ks. Gancarczyk rzeczywiście użył wtedy porównania do hitlerowców, ale szkopuł w tym, że przyrównał do nich sędziów ze Strasburga. Podczas rozprawy poproszono o przeczytanie fragmentu, który stał się podstawą oskarżenia.
- Mecenas panie Tysiąc miał przeczytać ten tekst i przeczytał... ale nie cały! - opowiada diakon. - pominął końcówkę o sędziach i dopiero po zwróceniu mu uwagi przez prawnika ks. Gancarczyka go dokończył.
Sędzina zapytała Tysiąc dlaczego uważa, że tekst dotyczy jej, a nie sędziów ze Strasburga. Alicja Tysiąc mówiła tak, jak gdyby w ogóle nie znała treści artykułu ks. Gancarczyka i podawała wyuczone odpowiedzi. - Ten tekst jak najbardziej mnie dotyczy, bo jestem tam wymieniona jako hitlerowska zbrodniarka – relacjonuje diakon. Tysiąc dodała, że bardzo przeżyła tę sprawę.
Tymczasem ks. Gancarczyk ze spokojem komentuje zeznania Tysiąc. - Było mi zwyczajnie żal pani Alicji, ponieważ jej odpowiedzi przed sądem pokazują, że jest mocno manipulowana i niekoniecznie ona sama tak myśli – mówi portalowi Fronda.pl ks. Marek Gancarczyk.
Obecni na sali zauważyli, że podczas rozprawy adwokat Tysiąc pisał coś na kartce, którą potem podsuwał zeznającej kobiecie. Tysiąc, jako że podobno tydzień temu miała wypadek, podczas procesu zeznawała z miejsca, mając po jednej stronie swojego adwokata,a po drugiej Tkacz-Janik. W pewnym momencie sędzia zażądał, by Tkacz-Janik przesiadła się i przestała podszeptywać odpowiedzi powódce.
Alicja Tysiąc domaga się odszkodowania za "straty moralne" wywołane dziejącym się wokół niej zamieszaniem. Tylko, że to sama Tysiąc - albo ci którzy nią kierują - jest inicjatorką tego zamieszania. - Wyciągając tą sprawę po raz kolejny, jesteśmy zmuszeni mówić o jej rodzinie, dzieciach, a to z cała pewnością jest rzeczą złą - odnsi się do roszczeń Tysiąc redaktor naczelny "Gościa".
Trudno oprzeć się wrażeniu, że cała sprawa jest sztucznie ustawiona. Tygodnik, którego sama nazwa i podtytuł wskazują na prezentowanie katolickiego światopoglądu, moralnie ocenił wyrok europejskiego trybunału, nazwał po imieniu i skrytykował zło. Krótko mówiąc, wypełnił swoje zadanie jako katolickie medium. Tymczasem Alicja Tysiąc i jej "opiekunowie" próbują przedstawić "Gościa Niedzielnego" jako napastnika wywierającego na kobietę presję psychiczną.
- "Gość Niedzielny" nigdy jako pierwszy nie pisał o sprawie Alicji Tysiąc. Podawaliśmy tylko informacje, które już wcześniej były powszechnie znane i próbowaliśmy moralnie ocenić wyrok trybunału ze Strasburga. Ale inicjatywa nigdy nie była po naszej stronie, tylko po stronie pani Tysiąc - mówi dla Fronda.pl redaktor naczelny "Gościa".
Następna rozprawa, w której zeznawał będzie ks. Marek Gancarczyk, odbędzie się 9 września o 10.30 w tym samym miejscu.
Agnieszka Jaworska, Mariusz Majewski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

