Szef tanich irlandzkich linii lotniczych przeznaczył ponad 500 tysięcy euro na kampanię zachęcającą do głosowania za traktatem lizbońskim. Bogaty Irlandczyk oświadczył, że "tylko półgłówki są przeciwne" traktatowi. - Nie dawajcie wiary radykalnym idiotom, którzy zalecają odrzucenie traktatu, ponieważ są to ekonomiczni analfabeci - apelował na wiecach.
-Michael O'Leary latami sądził się z Komisją, w końcu doszedł do wniosku, że jeżeli odda im tę przysługę i poprze traktat reformujący, to spojrzą na jego sprawy z przymrużeniem oka - powiedziała była irlandzka eurodeputowana Kathy Sinnott.
Sinnot stwierdziła ponadto, że Komisja Europejska zawsze naciskała na firmę Ryanair a Michael O'Leary był kiedyś bardzo krytyczny wobec Unii Europejskiej. Doszedł jednak do wniosku, że jeżeli poprze kampanię na "tak" w traktatowym referendum, to KE mu odpuści. - Dla niego to naprawdę dobry interes, a o to w końcu mu chodzi – podsumowała.
Wiceprzewodnicząca Sinn Fein, Mary Lou McDonald, twierdzi, że traktat lizboński jest zgodny z podejściem linii lotniczych Ryanair do gospodarki i praw pracowniczych, umożliwiając zatrudnianie pracowników na coraz gorszych warunkach i za coraz niższe stawki.
Tymczasem jak stwierdziła Sinnott, że żadna z firm nie zaryzykuje otwartego wsparcia dla kampanii na "nie", ponieważ natychmiast zostałaby zniszczona. Przypomniała los Declana Ganleya, który był ostro krytykowany i atakowany.
MaRo/NaszDziennik
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

