Wspomnienie św. Jozafata, biskupa i męczennika

Dzisiejsze czytania: Tt 3,1-7; Ps 23,1-3.5-6; 1 Tes 5,18; Łk 17,11-19

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

(Tt 3,1-7)
Przypominaj wszystkim, że powinni podporządkować się zwierzchnim władzom, słuchać ich i okazywać gotowość do wszelkiego dobrego czynu: nikogo nie lżyć, unikać sporów, odznaczać się uprzejmością, okazywać każdemu człowiekowi wszelką łagodność. Niegdyś bowiem i my byliśmy nierozumni, oporni, błądzący, służyliśmy różnym żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienawiści jedni ku drugim. Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na spórawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego.

(Ps 23, 1-2a. 2b-3. 5. 6)
Refren: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem:
niczego mi nie braknie.
pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie do wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

(1 Tes 5, 18)
Za wszystko dziękujcie Bogu, taka jest bowiem wola Boża względem was w Jezusie Chrystusie.

(Łk 17,11-19)
Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.

 ***

Święty biskup Jozafat Kuncewicz (1580-1623) wiódł życie niezwykle skromne i surowe. Jednoizbowe mieszkanie dzielił z bezdomnym. Swoją działalność duszpasterską prowadził w duchu Unii Brzeskiej, która była próbą zjednoczenia Kościoła zachodniego i wschodniego. Jego działania budziły niezadowolenie przeciwników unii z Kościołem rzymskim. Właśnie dlatego, że pragnął jedności Kościoła, został w bestialski sposób zamordowany. Jego beatyfikacja miała miejsce w roku 1643, a kanonizacja w 1867. Dziś jest patronem diecezji siedleckiej i drohiczyńskiej, zakonu bazylianów, Rusi, Litwy i Wilna.

Hieronim Kaczmarek OP, „Oremus” listopad 2008, s. 58 

OBŁOK CIEMNY I JASNY

Ty, o Panie, bądź mi za dnia osłoną, a światłem wśród nocy (Mdr 10,17)

„Człowiek zmysłowy nie pojmuje tego, co jest z ducha Bożego. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko Duchem można to rozsądzić. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko” (1 Kor 2, 14-15). Dzięki sakramentowi chrztu, który wlewa łaskę i siły nadprzyrodzone, chrześcijanin nie jest już człowiekiem czysto „przyrodzonym”, niezdolnym do zrozumienia rzeczy Bożych. Lecz zanim stanie się „duchowym” w prawdziwym znaczeniu, trzeba, aby dary, jakie otrzymał w zarodku, rozwinęły się w nim, przenikając i przekształcając całą jego istotę i sposób działania. To zakłada dogłębną przemianę nie tylko starego człowieka — człowieka grzechu — lecz także człowieka przyrodzonego — człowieka, który wprawdzie rozumuje i postępuje dobrze, lecz jeszcze zbyt po ziemsku; przemiana ta nie może dokonać się bez pomocy Boga. A Bóg spieszy z pomocą temu, kto Go szczerze szuka, by ułatwić mu wyjście, to przejście całkowite od człowieka przyrodzonego do duchowego. „On istotnie — mówi św. Jan od Krzyża — daje duszy nowe poznanie Boga w Bogu, pozbawiając ją dawnego ludzkiego sposobu poznawania... gdy wreszcie dusza wyzuje się ze starego człowieka z jego władzami, oblecze ją Bóg w nowego człowieka obdarowanego nadprzyrodzonymi zdolnościami we wszystkich swych władzach. Wówczas działanie w takiej duszy jest działaniem Bożym” (Dr I, 5, 7). Pierwszy etap tego głębokiego przekształcenia dokonuje się właśnie przez wiarę, która „zaciemnia i opróżnia rozum z wszelkiego pojmowania naturalnego i tym samym przygotowuje go do złączenia z Mądrością Boską” (N. II, 21, 11). Podczas tego przejścia człowiek jest pogrążony w ciemnej nocy: z jednej strony widzi dobrze, że w dążeniu do Boga jego rozumowanie ludzkie zupełnie się nie sprawdza, a z drugiej nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że właśnie dzięki temu ograniczeniu Bóg sam pracuje udzielając człowiekowi przez wiarę nowego sposobu poznawania Go. Dlatego też nie należy ulegać pokusie, jak to uczynili Żydzi na pustyni, kiedy zmęczeni długim oczekiwaniem Mojżesza i niezdolni pojąć Boga duchowo, ulali sobie złotego cielca. Człowiek więc nie powinien wracać do dawnego sposobu przedstawiania sobie rzeczy Bożych, posługując się własnymi wyobrażeniami lub ideami, lecz trwać cierpliwie w czystej wierze, znosząc oschłość, ciemności, odrazę i pozorne opuszczenie przez Boga i zadowalając się ciągłym ukierunkowaniem się na Niego, przez proste spojrzenie wiary.

  • O Słowo Pana, o Słowo Boga... Ty sam, nie kto inny, idziesz z nami i kierujesz wszystkimi krokami naszymi: kieruj naszym odpoczynkiem i naszą drogą; spraw, abyśmy odpoczywali i szli z Tobą. Kiedy będziesz odpoczywał wśród nas, my również będziemy odpoczywali, czuwając na modlitwie, na rozważaniu Twoich słów i na oczekiwaniu Twojej woli; kiedy Ty wśród nas będziesz się poruszał, my również będziemy się poruszali z Tobą, nie lękając się niczego w Twojej obecności i pod Twoim przewodnictwem. Owszem, bądź tym, o Słowo Boga, który nakazując nam spokój sprawiasz, że również miłujemy i wybieramy; a kiedy nakażesz nam powstać i pracować, uczyń nas gotowymi, ochotnymi i silnymi do podjęcia trudów drogi... Nie wystarcza nam, abyś Ty — jak narodowi żydowskiemu — przypominał nam i ukazywał swoją wolę, lecz oczekujemy od Ciebie więcej: abyś zdziałał w nas to wszystko, o czym wspominasz, co nam ukazujesz i rozkazujesz; inaczej będziesz musiał, niestety, żalić się na nas, jak żaliłeś się na swój dawny naród, a może jeszcze bardziej... Nic więcej nie możesz oczekiwać od nas, lecz my o wiele więcej oczekujemy od Ciebie, ponieważ Ty nie tylko jesteś Słowem prawa, to jest Drogą, którą powinniśmy iść, lecz jesteś ponadto Prawdą, która wykonuje prawo, i Życiem, które nagradza wypełnienie prawa: nie jesteś dawnym obłokiem ciemnym i świecącym, lecz jesteś Słowem, które stało się ciałem z miłości ku nam (A. Rosmini).
  • O, kiedy nadejdzie ten szczęśliwy czas, że pójdę do Ciebie, Boże mój, a myśli i podziw dla rzeczy stworzonych nie będą mnie powstrzymywały; że stworzenia nie rozproszą mnie ani nie pokrzyżują mojego zjednoczenia z Tobą, a ja, nie pozwalając się zgnębić niczemu, pójdę do Ciebie z prostotą, zawsze i we wszystkim?... Niechaj dążę do Ciebie, Boże mój, Ty bowiem jesteś moim życiem, jedynym życiem,1 niechaj dążę do Ciebie z wiarą żywą, pokorną, niezłomną... Kiedyż wreszcie, o Panie, dokonasz we mnie wszystkiego?... to znaczy, kiedy moja wola, moje myśli, moje działanie, moja modlitwa stanie się jedno z Twoją wolą, z Twoją myślą, z Twoim działaniem, z Twoją modlitwą?... kiedyż będziesz Ty działał we mnie, a ja będę tylko narzędziem... przez Ciebie ożywionym. Wówczas będę żyła już nie ja, lecz raczej Ty we mnie...
    A żyjąc we mnie, Panie, Ty sam dokonasz swego dzieła, bo Twoja wszechmocna łaska wspomagać mnie będzie, abym we wszystkim i zawsze zwyciężyła naturę. Tej laski jedynie pragnę na ziemi i do niej wzdycham! Pragnę wznieść się spośród wszystkich rzeczy do Ciebie, nie zatrzymując się na niczym ani na sobie samej (bł. M. Teresa de Soubiran).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 443