Wśród edukujących w domach swoje dzieci, znana jest scenka, w której mama opowiada córce, że chciałaby aby mała opanowała pisanie, czytanie i podstawy algebry, na co córka pyta: - To dlaczego zapisałaś mnie do szkoły? Jak wskazuje ostatnio wydana statystyka ministerstwa edukacji w Waszyngtonie liczba uczniów pobierających naukę w domu wzrosła od 1999 roku, kiedy to po raz pierwszy przeprowadzono badanie, do 2007 roku o 77 proc. do 1,5 miliona. To odpowiada 2,9% wszystkich uczniów w Stanach Zjednoczonych. W 1999 było to 1,7 proc. Podczas pierwszego badania zapytano ok 10000 rodziców o powody nauki domowej. Ponad 1/3 (36 procent) podało, iż kluczowa była troska o religijne i moralne wychowanie w publicznych szkołach. Dalsze 21% jest ogólnie niezadowolone ze środowiska szkolnego a 17 proc. z poziomu nauczania.

Niezwykle interesujące są również wyniki badań Home Schooled Children: NHES Surveys, na temat tego dlaczego rodzice decydują się na edukację domową. Większość odpowiada, że w ten właśnie sposób dzieci otrzymają najlepsze wykształcenie. Co trzecia osoba wskazała natomiast, że edukacja w domu wynika w ich rodzinie z pobudek religijnych. Podkreślano również niski poziom edukacji w szkołach publicznych. 14 proc. nie posłało swych dzieci do szkół publicznych, ze względu na konkretne braki programowe. Co dziesiąty rodzic wybrał edukację w domu ze względu na specjalne potrzeby swego dziecka (niedorozwój, niepełnosprawność), z powodów rodzinnych, bądź z przekonania, że szkoły nie dają szansy na wykazanie się wiedzą i rozwijanie swoich umiejętności. (Źródło: U.S. Census Bureau. Internet Release date: September 13, 2001)

Uczniowie nauczani w domu pochodzą ze wszystkich warstw społecznych, tłumaczy przewodniczący stowarzyszenia na rzecz obrony nauczania domowego z siedzibą w Purcellville (Virginia). Edukowani w domu są zarówno młodzi jak i starsi, nie ma jednoznacznej przewagi wśród nastolatków czy dzieci poniżej dziesiątego roku życia. Jeśli natomiast chodzi o rozróżnienie na płeć, odnotowuje się nieznaczną przewagę dziewczynek. Zdecydowaną przewagę liczebną wśród nauczanych w domu mają biali, wychowywani przez małżeństwa z wykształceniem średnim bądź wyższym.

Niemieccy rodzice ryzykują utratę praw rodzicielskich

Nauczanie domowe jest legalne nie tylko w Stanach Zjednoczonych ale również w europejskich krajach, takich jak Dania, Polska, Finlandia czy Austria. Tam co prawda obowiązuje obowiązek szkolny, ale rodzicom wolno również nauczać swoje dzieci samodzielnie w domu. W Niemczech jest to niedozwolone. Sądy wielokrotnie zmuszone były do wyciągania sankcji finansowych lub pozbawienia wolności w stosunku do rodziców, którzy na przykład ze względów religijnych nauczali swoje dzieci w domu. Decyzją Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (Karlsruhe) mogą zostać odebrane przynajmniej częściowo prawa rodzicielskie rodzicom nauczającym swoje dzieci w domu. Leży to w interesie publicznym i ma na celu zapobieganie powstawania równoległych społeczeństw na tle religijnym i światopoglądowym. Tak brzmiało uzasadnienie. Niektóre rodziny z powodu groźby odebrania praw rodzicielskich wyemigrowały za granicę. Według danych organizacji „Nauczanie w domu" (Dreireich przy Frankfurcie nad Menem) liczba rodzin nauczających swe dzieci samodzielnie waha się od 500 do 1000. Dane urzędowe nie są znane.

Klara Sękowska/JaLu

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »