Luigi Garlaschelli, który jest profesorem chemii organicznej na Uniwersytecie w Padwie, planuje przedstawić swoje wnioski na konferencji na temat zjawisk paranormalnych w najbliższy weekend we Włoszech. Eksperyment sfinansowało włoskie stowarzyszenie ateistów i agnostyków.
Dyrektor Centrum Całunu Turyńskiego w Colorado oraz wykładowca fizyki dr John Jackson wyjaśnił, że całun Garlaschelliego różni się od prawdziwego Całunu. - Dwie niezależne obserwacje dowodzą, że plamy krwi na starożytnej wersji pojawiły się zanim pojawiło się odbicie ciała - powiedział Jackson, który 31 lat temu ustalił, że całun nie był namalowany, barwiony ani specjalnie plamiony.
Inny fizyk, dr Keith Proppa dodaje, że pojawienia się plam przed odbiciem ciała Jezusa dowodzi brak obrazu pod spodem całunu. – Taki wzór byłby trudny do powielenia, ponieważ wtedy naruszyłoby to plamy krwi – tłumaczył. Ocenił też, że pomimo że obraz Garlaschelli'ego ma pewne aspekty światła i cieni tworzące trójwymiarowy wizerunek, to nigdzie nie są one tak wyrafinowane jak w oryginale.
Garlaschelli wraz z zespołem stworzyli swój obraz owijając płótno wokół ochotnika, które wcześniej natarli pigmentem z domieszką kwasu. Następnie "postarzyli" je poprzez ogrzewanie w piekarniku i mycie wodą. Na koniec poplamili krwią i wodą oraz wypalili dziury.
MT/Catholicnewsagency.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

