Na Reunion wiara katolicka jest dominująca. W Saint-André, 50 tysięcznym mieście, tajemnicza poduszka z kościoła p. w. Jezusa Miłosiernego spowodowała olbrzymie poruszenie w okolicy. Tysiące wiernych, kilkudziesięciokilometrowe korki. Od soboty coraz większa grupa osób przybywała do kościoła by na własne oczy zobaczyć, co niektórzy nawali „objawieniem się twarzy Chrystusa". Tłum przybywających wiernych był tak wielki, że mały kościół w dzielnicy Cambuston musiał ograniczać wiernym czas pobytu w kościele do kilku minut na zwiedzającego.
Przez cały weekend tysiące wiernych odwiedziło świątynię, by pomodlić się przed „obrazem" twarzy Jezusa widocznej na poduszce przywiązanej do fotela proboszcza.
W tłumie Antoinette, 82-letnia parafianka zwierza się, że miała „łzy w oczach" przed tym „boskim objawieniem". -Ten kościół jest świętym miejscem - dodaje Lise-May, inna parafianka. - Czujemy Jego obecność, wiemy że tutaj jest - wzrusza się kolejna osoba.
Daniel Gavard, wikary z parafii zapewnia, że „nie jest to cud a jedynie znak dany przez Boga".
W sobotę po południu urząd miasta Saint-André zainstalował przed kościołem cztery ekrany, by tłum przybyłych wiernych mógł śledzić nabożeństwo z godziny 17-tej. Wiele osób zasłabło, gdyż temperatura sięgała 30°C.
Wszystko zaczęło się w piątek, gdy grupa wiernych odprawiała Drogę Krzyżową. Nagle, jedna z wiernych zobaczywszy fotel proboszcza natychmiast uklękła, przekonana, że w zgięciach poduszki widzi twarz Chrystusa.
Oświadczenie miejscowego biskupa Gilbert'a Aubry'a z 15 marca 2009 roku:
"Po przybyciu do kościoła Jezusa Miłosiernego w dzielnicy Cambuston uważnie obejrzałem fotel przewodniczącego uroczystości liturgicznych i mogę powiedzieć, że nie chodzi w tym przypadku ani o objawienie, ani o jakieś fantasmy, lecz coś w rodzaju ikony powstałej z fałd i objętości materiału na fotelu przeznaczonym dla księdza. Na materiale nie ma namalowanych linii ani jakiegokolwiek śladu zgięć. Ksiądz nie był obecny przed i podczas uroczystości, nie siadał więc na fotelu nie zostawił żadnych widocznych odcisków.
Fenomen ten został zauważony po raz pierwszy tuż przed Drogą Krzyżową w piątek 13 marca 2009 roku przez dwie osoby. Jednak dopiero pod koniec Drogi Krzyżowej wszystkie osoby uczestniczące w nabożeństwie mogły zobaczyć twarz, która przypomina twarz Chrystusa z Całunu Turyńskiego.
Znaki na twarzy miały te same proporcje i formy jak te z Całunu Turyńskiego, który jest uważany przez Kościół jako najlepsza ikona ukrzyżowanego i zmartwychwstałego człowieka, jakim jest Jezus Chrystus.
Fenomen ten jest widoczny i był sfotografowany i sfilmowany przez tysiące osób.
W sobotę 14 marca o godz. 21.30 po obejrzeniu poduszki z przodu i z tyłu, by przekonać się, że nie doszło do żadnej manipulacji lub podłożenia urządzeń mogących doprowadzić do powstania tego fenomenu fałdy i objętości zmieniły się.
W niedzielę rano 15 marca 2009 roku po otwarciu kościoła nie było żadnego śladu na poduszce, następnie twarz pojawiła się na nowo dopiero przed wiernymi.
Jest to ewidentny znak, że nie chodzi tutaj o oszustwo czy grę świateł i że jesteśmy przed fenomenem, który nie zależy od ludzkiej woli. (...)
Znak ten pojawił się na fotelu, na którym zasiada główny celebrans eucharystyczny i nad którym wisi krzyż. To Chrystus zawsze przewodniczy zgromadzeniu liturgicznemu poprzez swoich ministrów, którzy powinni okazywać się godnymi Jezusa przez całe swoje życie. Chrystus chce nam powiedzieć dzisiaj, tak samo jak wczoraj, że będzie z nami zawsze na naszej drodze życia „aż do skończenia świata".
Znak pojawia się w kościele Jezusa Miłosiernego. Świat i nasze społeczeństwo są przepełnione egoizmem, konfliktami i wojnami. Możemy się zniechęcić. Bóg chce nas wyciągnąć z tego depresyjnego stanu i nieodpowiedzialności otaczając nas swoją miłosierną miłością.
Znak pojawia się na Drodze Krzyżowej i podczas Wielkiego Postu. Chrześcijanin jest wezwany by się nawracać i kochać jak Chrystus miłością bez granic, ponieważ Jezus jest bratem wszystkich ludzi bez wyjątku...muzułmanów, hindusów, ateistów. Wszyscy są kochani przez Boga naszego Stworzyciela.
Błędem byłoby spieszyć w ciekawości wobec nadzwyczajnego wydarzenia, pozostawiając obok pogłębienie wiary, Słowo Boże, życie w Kościele i odpowiedzialność w społeczeństwie. Nie bądźmy ciekawscy. Wyciszmy się. (...) Jeśli są tacy, którzy przychodzą do Jezusa Miłosiernego jako ciekawscy, niech powrócą jako wierzący wiedząc, że znak może trwać lub zniknąć i że to my sami mamy stać się znakiem miłosierdzia i miłości.
P.S. Do tej pory w diecezji zarejestrowano dwa zjawiska jako znaki mocno poruszające wspólnotę chrześcijańską: 26 stycznia 1906 roku w miejscowości Saint-André i 4 sierpnia 1919 roku w miejscowości Cilaos. Chodziło o dwa objawienia się Chrystusa w Hostii".
Kliknij tutaj, by zobaczyć więcej zdjęć
Oprac. i tłum. Magdalena Romaniuk
Clicanoo.com/LeFigaro
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

