Był gorliwy, przez 17 lat donosił nie tylko na innych duchownych luterańskich, ale i na katolików, z którymi miał kontakt, w tym na prymasa Glempa. Bp Janusz Jagucki, obecnie zwierzchnik polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, zostanie przez synod tego kościoła odwołany z urzędu – podaje dziennik „Polska”.
Dziś synod zbada raport opisujący związki duchownych z bezpieką. Spora część spośród siedmiuset stronicowego dokumentu dotyczy bp Jaguckiego. Raport nie pozostawia wątpliwości, że esbecy traktowali go jako bardzo cenne źródło informacji.
Z dokumentu wynika, że TW "Janusz" gorliwie wywiązywał się z powierzanych mu zadań, a część sam inicjował. Donosił na innych pastorów, duchownych katolickich, z którymi się spotykał, ale także na własnego brata. Szczególnie jednak przysłużył się bezpiece donosząc na swoich wiernych. Jego parafianami byli Mazurzy, wielu z nich w latach 70. planowało emigrację do Niemiec, co bardzo interesowało SB. Jagucki odwiedzał parafian, dyskretnie wypytywał o plany wyjazdów, a potem prosił o spotkanie z oficerem prowadzącym i przekazywał mu nazwiska rodzin.
Relacjonował też swoje spotkania z kard. Józefem Glempem, ówczesnym biskupem pomocniczym archidiecezji warmińskiej. Bp Glemp starał się wówczas o kupno ewangelickich kościołów na potrzeby katolików. Szczegóły negocjacji trafiały prosto do SB.
Decyzję ewangelickiego synodu o odwołaniu Jaguckiego chwali ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. - Gdy luteranie ujawnią raport swojej komisji, zrobią wyłom. Będą pierwszym w Polsce Kościołem, który ma odwagę pokazać prawdę o swojej przeszłości w czasach PRL - mówi ks. Zaleski.
AJ/Polskatimes.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

