- Oskarżać mnie, pomawiać, rozgłaszać spreparowane prowokacje przygotowane przez komunistów po całym świecie, pisać książki paszkwile, było można, a ustosunkować się do prowokacji i podrabiaczy, którzy się przyznali do tego procederu (...), nie można - pisze Lech Wałęsa.

- Taki był i jest IPN, więcej złego zrobił niż SB. Uwiarygodnił SB, uwierzył im i ich podróbkom - grzmi były prezydent.

Dlatego, jak pisze Wałęsa, należy IPN "jak najszybciej należy rozgonić i powołać odpowiedzialnych poważnych wykonawców". Zdaniem byłego prezydenta wszystko co powstało w IPN jest niewiarygodne, "niechlujne zawodowo i mało fachowe".

- Takie są fakty i tak ten twórczy okres IPN oceni historia - twierdzi Lech Wałęsa.

Jak wynika z materiałów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej, w latach 1970-1976 Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB o kryptonimie "Bolek" i numerze ewidencyjnym 12535. Wyrejestrowano go z ewidencji operacyjnej z powodu "niechęci do współpracy". Były prezydent Lech Wałęsa zaprzecza obecnie, jakoby współpracował z PRLowską bezpieką. Jednak byli opozycjoniści przypominają, że w roku 1979, podczas spotkania w domu Andrzeja i Joanny Gwiazdów Wałęsa przyznał się do współpracy z SB.

żar/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »