"Nasz Dziennik" informuje, że władze TVP miały blokować próby zmontowania takiego dokumentu przez niezależnych dziennikarzy. Dziennik powołuje się przy tym na byłego szefa TVP 1, Witolda Gadowskiego, który na swoim blogu już od maja informował wręcz o storpedowaniu projektu realizacji filmu.
- Moje usilne i twarde działania były skutecznie torpedowane przez Jacka Snopkiewicza, szefa biura programowego – pisał Gadowski.
Gazeta, powołując się na wypowiedź rzecznika TVP Jacka Snopkiewicza, ustaliła, że teraz sprawą filmu o Smoleńsku zajmie się Monika Sieradzka. Dziennikarka jest znana m.in. z tego, że jako wydawca Wiadomości TVP zleciła reporterom śledzenie prywatnego życia Marty Kaczyńskiej w związku z jej rozwodem. Premiera filmu o Smoleńsku ma się odbyć 10 kwietnia, w rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem.
Przez osiem miesięcy od katastrofy smoleńskiej telewizja publiczna nie zrealizowała filmu dokumentalnego poświęconego temu tragicznemu wydarzeniu. Co więcej, jedynym dokumentem, jaki do tej pory TVP pokazała, wyprodukowanym na zamówienie państwowej telewizji rosyjskiej, jest "Syndrom katyński", który forsuje tezę o winie polskich pilotów.
Z kolei holenderska stacja telewizyjna zrealizowała dokument o katastrofie smoleńskiej pt. "List z Polski", który ukazuje nie tylko niewygodne dla Rosji opinie, ale także międzynarodowy kontekst wydarzeń z 10 kwietnia.
- Znając relacje panujące w telewizji publicznej, wiedziałem, że takiego filmu nikt w TVP nie pokaże. Dlatego podjąłem decyzję, że wykorzystam ścieżkę zagraniczną. To dało mi też wolność twórczą i możliwość swobodnego działania - mówi autor "Listu z Polski", Mariusz Pilis.
eMBe/NaszDziennik
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
