Nieuwaga dziennikarza TVN24 czy celowa manipulacja? Porucznik Wosztyl oburzony!  - zdjęcie
10.09.16, 14:50

Nieuwaga dziennikarza TVN24 czy celowa manipulacja? Porucznik Wosztyl oburzony!

Stacja TVN24 po premierze filmu „Smoleńsk” nadała krótki materiał, w którym jeden z widzów udziela wypowiedzi na temat różnicy pomiędzy wiarą dotyczącą katastrofy a nauką wykluczającą kłamliwą wersję, przedstawioną w raporcie MAK. Według TVN24, ich rozmówcą był Artur Wosztyl.  Problem polegał jednak na tym, że udzielającym odpowiedzi nie był porucznik Wosztyl, pilot JAK’a- 40, który lądował na smoleńskim lotnisku przed prezydenckim Tupolewem, ale ktoś zupełnie inny.

„Od znajomych dotarły do mnie informacje, że wypowiadałem się na temat filmu „Smoleńsk” w reżyserii Pana Antoniego Krauze dla telewizji TVN zaraz po jego uroczystej prapremierze. (…) Jestem zażenowany tym, że podaje się Polakom nieprawdę. Właśnie tak wygląda manipulacja i próba przedstawiania rzeczy przez media, które sympatyzują z pewnymi siłami politycznymi, a które odrzucają kilka groszy do tego, aby dyskredytować sam film, który poruszył mnie. Poddaję w wątpliwość profesjonalizm stacji TVN!!!!!!!!!!!!!”

- napisał w internetowym oświadczeniu Artur Wosztyl.

Dziś do pomyłki przyznała się stacja TVN24, która na swojej antenie zamieściła przeprosiny za to swoiste nieporozumienie.

„TVN24 przeprasza pana Artura Wosztyla za mylne przypisanie mu autorstwa wypowiedzi widza premiery filmu „Smoleńsk”, który na naszej antenie podkreślał naukowe podstawy filmu. Błąd powstał przez nieuwagę dziennikarza, który zasugerował się podobieństwem wypowiadającej się osoby do pana Wosztyla. Za błąd serdecznie raz jeszcze przepraszamy zainteresowanego oraz widzów.”

Rozmówcą dziennikarza stacji okazał się Witold Rosowski, działacz stowarzyszenia Solidarni2010, który od początku upominał się o prawdę w sprawie katastrofy smoleńskiej. W swoim oświadczeniu nadesłanym serwisowi wPolityce.pl zapewnił, że osoba, która chciała zrobić z nim wywiad przedstawiła się jako dziennikarz Associated Press, że nie udzieliłby wywiadu stacji TVN, oraz że na prośbę dziennikarza bardzo wyraźnie podał swoje imię i nazwisko. O jakiejkolwiek pomyłce nie mogło więc być mowy.
 
„Niniejszym wyrażam moje najwyższe oburzenie niesłychaną manipulacją dokonaną przez TVN w związku z premierą filmu Smoleńsk. Jako działacz społeczny ruchu Stowarzyszenia Solidarni2010, które jako pierwsze rozpoczęło walkę o prawdę smoleńską byłem zaproszony na premierę do Teatru Wielkiego. Po projekcji, przy wyjściu, dziennikarz, który przedstawił się jako Associated Press- na pewno nie TVN, z którym nigdy bym nie rozmawiał, obawiając się właśnie takiej manipulacji- zadał mi pytanie, czy wierzę że to był zamach, na co mu odpowiedziałem, że to nie jest sprawa wiary a nauki, ponieważ nauka wykluczyła możliwość rozbicia się samolotu o brzozę. Dziennikarz pytał się o moje nazwisko i WYRAŹNIE się mu przedstawiłem, bardzo wyrażanie i głośno. Nie mogło być mowy o żadnej pomyłce. Jest w najwyższym stopniu oburzające, że ogólnokrajowa stacja telewizyjna posługuje się zwykłym kłamstwem, podmieniając wypowiedzi i osoby do własnych celów nie biorąc nawet pod uwagę czegoś takiego jak rzetelność dziennikarska. Ku ironii, właśnie o kreowaniu kłamstw i manipulacji opowiada film „Smoleńsk”.

- zapewnia Witold Rosowski.


LDD, Źródło wPolityce.pl , tvn24