Krótki materiał opowiada o rodzicach małej Agnieszki o którą starali się przez kilkadziesiąt miesięcy. Urodziła się dzięki naprotechnologii. - Był problem z utrzymaniem ciąży, więc szukaliśmy, kto może nam pomóc - wspomina ojciec dziewczynki.
Jak informuje TVN 24, pomogła naprotechnologia, bo rodzice chcieli dziecka, ale nie za wszelką cenę. - Nie skorzystalibyśmy z in vitro z dwóch względów - moralnych i finansowych - mówi Piotr Krajewski.
Naprotechnologia opiera się na analizie fizjologicznej i biochemicznej cyklu miesiączkowego kobiety, z uwzględnieniem jej gospodarki hormonalnej, co następnie jest podstawą do innych działań leczniczych, np. zastosowania technik laserowych czy mikrochirurgii.
Rodzice Agnieszki są teraz zdecydowanymi zwolennikami tej metody. - Naprotechnologia to naturalna prokreacja wspomagana technologią, czyli najnowszymi osiągnięciami medycyny - tłumaczy specjalista położnik-ginekolog Ewa Ślizień-Kuczapska. Jest jedna zastrzeżenie - do zapłodnienia musi dojść naturalnie.
Niektórzy lekarze mają jednak wątpliwości, co do skuteczności naprotechnologii. Podkreślają, że w niektórych sytuacjach - np. gdy kobieta ma nieodwracalnie uszkodzone jajowody albo w przypadku uszkodzenia nabłonka plemnikotwórczego u mężczyzn - techniki stosowane w naprotechnologii nie pomogą.
AM/tvn24.pl
