"Niedziela" przybliża jedno z najpiękniejszych i szczególnych miejsc w Polsce: "Święta Lipka to wyjątkowe sanktuarium, które od wieków jednoczyło dwa wyznania. Znajdująca się w bazylice mniejszej Matka Boska Świętolipska jest Matką Jedności Chrześcijan. Jak mówi jeden z jezuitów, tytuł ten dla cudownego wizerunku Maryi wybrano nieprzypadkowo. — Protestanci po kryjomu sympatyzowali z tymi, którzy modlili się przy drzewie, gdzie umieszczona została figura — opowiada. Święta Lipka stanowiła granicę państwową i wyznaniową: katolicyzmu na Warmii i luteranizmu w Prusach Książęcych od XVI do XVIII wieku."
Świętą Lipkę lubił też przyszły papież: "Oto młody, 38-letni ks. dr Karol Wojtyła na zapomnianym dzisiaj szlaku kajakowym, wśród piękna i bogactwa przyrody, łąk i lasów, szmeru fal rzeki Krutyni i Łyny oraz urokliwych jezior, otrzymał wezwanie. Jego wodna wędrówka, w której uczestniczyli wierni swojemu wykładowcy studenci, została nagle przerwana. „Wujek Karol”, tak nazywany przez swoich podopiecznych, musiał ich pozostawić i w wakacyjnym stroju udać się do Warszawy, aby stawić się u Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, który nie krył zdziwienia letnim ubraniem przyszłego biskupa. Powszechnie wiadomo, że o nominacji na biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej ks. Karol Wojtyła dowiedział się na szlaku kajakowym. Istnieje jednak kilka różnych wersji, co do dokładnego miejsca, w którym wtedy przebywał ks. Karol Wojtyła. Jedna z nich mówi o tym, że przyszły papież płynął wówczas rzeką Łyną. Inni biografowie podają, że była to Krutynia. Z całą pewnością możemy stwierdzić tylko jedno, że biskup nominat po kilku dniach powrócił do swoich studentów, którzy przebywali wtedy w Świętej Lipce. Dyskutował z nimi na temat swojej książki „Miłość i odpowiedzialność”. — Siedzieliśmy na skarpie nad jeziorem w Świętej Lipce. Opowiadał, gawędził, śpiewał, modlił się — wspomina ks. Kazimierz Przydatek dla Centrum Myśli Jana Pawła II. Ks. dr Karol Wojtyła dotrzymał więc obietnicy i powrócił do Świętej Lipki, żeby dokończyć swoją wędrówkę."
Magdalena Kowalewska przypomina też dramatyczne losy sanktuarium: "Już w XV wieku można było spotkać tutaj ludzi przybywających z najbardziej odległych zakątków Polski. Według przekazywanych podań, wszystko zaczęło się od objawienia Matki Boskiej jednemu ze skazańców, który w zamku w pobliskim Kętrzynie oczekiwał na wyrok śmierci. Matka Boska poleciła mu wystrugać figurkę z drewna. Skazany uczynił to w ciągu nocy, a rano został ułaskawiony. Po czym wybrał się w stronę Reszla, aby ulokować figurkę na tamtejszej lipie. Potem zbudowano w tym miejscu kaplicę, do której schodzili się ludzie mówiący po polsku i po niemiecku. Figura ta łączyła dwa wyznania. Jeden z jezuitów podkreśla fakt, że protestanci i katolicy mieli wspólną myśl teologiczną. Dlatego, mówi, m.in. scenę nawiedzenia św. Elżbiety możemy zobaczyć na ołtarzu zabytkowego kościoła nad wizerunkiem Matki Boskiej Świętolipskiej. Warto zaznaczyć, że do Świętej Lipki przychodził nawet boso wielki mistrz zakonu krzyżackiego Albrecht Hohenzollern (znany z hołdu pruskiego), zanim przeszedł na luteranizm!
Niestety, od 1525 r. wyznanie katolickie na terenie Prus zostało zakazane, figurkę utopiono, a kaplicę w Świętej Lipce zburzono, aby zamiast niej postawić szubienicę! Jednak na początku XVII wieku kaplica została odbudowana przez Stefana Sadorskiego, sekretarza Zygmunta Wazy, który przekazał kaplicę Zakonowi Jezuitów. Następne lata to czas rozkwitu tego budzącego podziw od samego początku miejsca. Późniejsza historia z czasów napoleońskich to bardzo ciężki okres dla Świętej Lipki. Ustały wtedy również pielgrzymki z Polski i Litwy, ponieważ zamknięto granicę. Losy jezuitów również nie były szczęśliwe, bowiem w 1773 r. papież Klemens XIV rozwiązał ten zakon.
Świątynia była zdewastowana przez Armię RadzieckąW 1932 r. do Świętej Lipki powrócili jezuici, tym razem niemieccy. Ich zakon przetrwał na Białorusi. W czasie II wojny światowej nie toczono tu bezpośrednio walk. Jednak — jak opowiada o. Tadeusz Pawlicki, były superior parafii w Świętej Lipce — na przełomie 1944 i 1945 r. stacjonowało na terenie dzisiejszej świętolipskiej bazyliki wojsko rosyjskie: — Żołnierze dewastowali kościół, zimą rąbali ławki i palili ognisko w kościele. W organach szukali złota, jednocześnie doszczętnie niszcząc je — relacjonuje. Dodaje, że dopiero w 1970 r. uruchomiono w pełni odnowione, przepiękne, barokowe organy - pisze Kowalewska.
Polecamy cały artykuł: Święta Lipka, a także zachęcamy do modlitwy w tym szczególnym miejscu.
JW/Tygodnik Niedziela/Opoka.pl

