Przez to, że Polska nie zwróciła się do NATO z prośbą o pomoc w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej, USA podjęły decyzję, że wbrew wcześniejszym ustaleniom nie przekażą nam uzbrojonych baterii rakiet Patriot – uważa były dowódca GROM, a obecnie członek Zespołu Ekspertów Niezależnych gen. Sławomir Petelicki, z którym rozmawiał tygodnik „Wprost”.- NATO powiedziałoby nam o wiele więcej na temat przyczyn katastrofy niż możemy się dowiedzieć od Rosjan. Rosjanie nie są zainteresowani by pokazać całą sytuację - np. to co działo się w baraku na lotnisku smoleńskim, którego nie można nazwać wieżą kontroli lotów - uważa wojskowy. - Ale Tusk najwyraźniej też nie jest tym zainteresowany. A przecież zwrócenie się do NATO tuż po katastrofie było obowiązkiem premiera! Przecież wtedy nie wiedzieliśmy co się stało. To mógł być np. zamach czeczeńskiego terrorysty. Na teren obok lotniska z ręczną wyrzutnią rakiet mógł wejść każdy - dodał.

Generał twierdzi, że po katastrofie smoleńskiej tylko minister obrony Bogdan Klich „pamiętał, że Polska jest od 12 lat członkiem Sojuszu i zaproponował, by poprosić NATO o pomoc”. - Ale premier tego nie chciał, ponieważ gdyby śledztwo toczyło się pod auspicjami NATO raport końcowy byłby miażdżący dla rządu i MON-u. Pojawiłoby się pytanie, dlaczego Tusk wcześniej nie zdymisjonował Bogdana Klicha. Najgorsze w tym wszystkim jest postawienie Polaków w sytuacji bezbronnego petenta. A przecież wchodziliśmy do NATO po to, żeby nas broniło – oburza się generał.

Skutkiem tego zaniednania ma być, zdaniem Petelickiego, także to, że straciliśmy wiarygodność i Patrioty. - W tym momencie straciliśmy w NATO całą wiarygodność. Efekt? Tuż po katastrofie USA podjęły decyzję o tym, że, wbrew wcześniejszym ustaleniom, nie przekażą nam uzbrojonych zestawów rakietowych Patriot – powiedział gen. Petelicki.

TPT/Wprost.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »