Jacek Protasiewicz z PO i Ryszard Czarnecki z PiS podobno prowadzili rozmowy na temat zmiany ordynacji wyborczej do europarlamentu, która miała wprowadzić tzw. listy krajowe. Takie rozwiązanie byłoby korzystne dla obu partii. Mandaty zdobyliby ci, których liderzy umieszczą odpowiednio wysoko na listach.
- Wystarczy znać sondaże, policzyć, ile mandatów dostanie dana partia przy określonym poparciu. Jeśli będzie to np. 10 mandatów, to tylu zaufanych trzeba umieścić na pierwszych dziesięciu miejscach listy krajowej - informuje "Wyborcza". Takie rozwiązanie jest bardziej przewidywalne i nie zależy w tak dużym stopniu od rezultatów w poszczególnych okręgach. Poza tym liderzy partii chcą mieć pełną kontrolę nad tym, kto z jego partii będzie zasiadać w Brukseli.
Negocjacje miał ponoć zerwać Donald Tusk, gdy zorientował się, że również SLD wystawi swoją listę krajową, na której może znaleźć się były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Nowe reguły byłyby dla byłego prezydenta bardzo korzystne. Jako lokomotywa listy stanowiłby zagrożenie dla PO, której mógłby odebrać centrolewicowych wyborców.
Ciekawa informacja, ale słowo "podobno" jest bardzo sugestywne...
AM/Onet.pl/Gazeta Wyborcza
