Ojciec Tadeusz Rydzyk blisko tydzień temu w Parlamencie Europejskim powiedział, że w Polsce istnieje totalitaryzm. MSZ wystosował w tej sprawie notę dyplomatyczną do Watykanu.
W Gdańsku, podczas konferencji prasowej, premier Donald Tusk powiedział:
„- Mogę uspokoić wszystkich obywateli, że za naszego rządu nikt, także o. Rydzyk, nie będzie ani represjonowany, ani - jak to było do niedawna - wyróżniany jakimiś szczególnymi względami władzy państwowej.”
Zapewniał też o tym, że - by decyzje podejmowane przez państwowych urzędników były obiektywne - jego gabinet będzie pilnował żeby nikt, w tym także o. Rydzyk, nie mógł korzystać z jakiegoś nadzwyczajnego statusu, jak – według oceny premiera - działo się za poprzednich rządów.
Donald Tusk mówił także:
„- Tak jak w przeszłości mój rząd, tak i w przyszłości nie będzie preferował nikogo, nawet jeśli ten ktoś jest księdzem dysponującym tak potężnym imperium, jak w przypadku o. Rydzyka” oraz, że: "pewien typ działań i zachowań o. Rydzyka budził zasadnicze wątpliwości bardzo wielu Polaków".
Premiera dziwiło też, że gdy ojciec Rydzyk – w ocenie szefa rządu - "nie zawsze postępował zgodnie z regułami, zgodnie z prawem", to nikt na to nie reagował. Według Prezesa Rady Ministrów, nie można traktować wysłania noty dyplomatycznej ws. wypowiedzi o. Rydzyka jako wytaczanie przez rząd dział przeciwko niemu; mówił też:
„- Decyzja ministra Sikorskiego była decyzją wyważoną i chyba nie powinna budzić jakichś szczególnych wątpliwości. Uważam, że dobrze się stało, że polscy urzędnicy państwowi pokazali, że nie będzie już więcej pobłażania naruszania prawa czy dobrych obyczajów.”
Zaznaczył też, że w Polsce nikomu "nie spadnie włos z głowy" z tego powodu, że krytykuje władzę.
PK/Polskie Radio

