Haszczyński pisze, że to z powodu ignorancji polskiej strony, której powinno najbardziej na tym zależeć, nie podjęto żadnej deklaracji w sprawie "polskich obozów koncentracyjnych". Obchody Dnia Pamięci Ofiar Holokaustu były bardzo dobrym czasem do podjęcia tak dla Polski ważnej kwesti. Dlaczego tak się stało? "Dlatego, że partie rządzące naszym krajem nie potraktowały poważnie tego wydarzenia. PSL wysyła na spotkanie jednego przedstawiciela, PO co prawda 17 posłów i dwóch senatorów, ale – delikatnie mówiąc – nie jest to pierwszy garnitur. Poza wicemarszałkiem Cezarym Grabarczykiem i outsiderem w PO Marcinem Święcickim trudno się na liście doszukać polityków z doświadczeniem na najwyższych stanowiskach czy w polityce zagranicznej. Poważnie sprawę potraktowała opozycja, PiS wystawił polityków z pierwszego szeregu, w tym byłą szefową MSZ i jej dwóch zastępców" - pisze Haszczyński. I trzeba przyznać, że ma tutaj wiele racji. Oglądając wczorajsze obchody w telewizji, czy słuchając konferencji miało się wrażenie, że polskiego rządu ... tam nie było.
Dlatego tak ważna sprawa została tak bezmyślnie potraktowana. "Z Izraela przyjeżdża m.in. czterech ministrów, czterech wiceministrów, szef partii i szefowie klubów parlamentarnych najważniejszych partii. Wielu z nich jest tu po raz pierwszy. I warto, by im, i pozostałym członkom Knesetu, czołowi politycy polskiego rządu powiedzieli, dlaczego zwalczanie określenia „polskie obozy" jest tak ważne. I jak przydałaby się w tej sprawie pomoc Izraela" - dodaje publicysta "Rzeczpopspolitej".
I jak dodaje, "Po raz kolejny rząd korzystał z okazji, by w ważnej sprawie międzynarodowej siedzieć cicho", czyli robi to co potrafi najlepiej!
sm/Rzeczpospolita
