Premier zastrzegł, że nie jest od tego, aby "stawiać komukolwiek ultimatum". Stwierdził, że do tej pory cieszy się na tyle dużym zaufaniem ludzi PO, że mają zaufanie do jego rozstrzygnięć.
- Nazwijmy to zgodnie z prawdą, że nastąpiło rozstrzygnięcie, a nie jakieś ultimatum i to jest rozstrzygnięcie pozytywne z punktu widzenia środowisk zainteresowanych pozytywną ewolucją, jeśli chodzi o regulacje prawne (dot. związków partnerskich) - powiedział premier.
Tusk przekonywał, że idea opracowania jednego projektu ws. związków partnerskich "umożliwi wszystkim z bardziej konserwatywną wrażliwością uczestniczyć w pracach nad takim rozwiązaniem, ale nie blokować tego rozwiązania".
- Żaden polityk w PO nie będzie z powodu debaty czy dyskusji na temat jakiejś ustawy narażał na szwank Platformy jako całości. Nikomu już to więcej do głowy nie przyjdzie, takie mam dojmujące wrażenie po dzisiejszych także spotkaniach - grzmiał premier.
Odnosząc się do wypowiedzi Johna Godsona o tym, że "czuje się postawiony pod ścianą" w kontekście związków partnerskich, Tusk odpowiedział: "poseł Godson używa czasami hiperbol, metafor, czy przesadnego języka, ale nasze relacje osobiste są naprawdę bardzo dobre".
Więcej o sprawie na portalu Onet.pl
AM/Onet.pl
