- Podziwiam was, podziwiam scenariusz protestu. Ja należałem i należę tylko do jednej partii, do „Solidarności”. Mogę iść do diabła, a z „Solidarności” nie wystąpię. Uważam, że w tej sprawie, w której tu przybyliście trzeba dyskutować i podpisać umowę społeczną. To nie jest tak, że tylko jest jedna prawda w sprawie emerytur. To nie jest tak jak mówią media, że jeśli ktoś się starzeje to powinien dłużej pracować. W ten sposób można uznać, że tak jak Mojżesz pracować do 112 roku życia – mówił związkowcom przed sejmem Jan Rulewski. Przed sejmem ustawiono kukły Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego. Strzelały petardy, uderzano kaskami w chodnik, w trąbki i gwizdki dmuchano ile sił. - Bez protestu i walki Tusk się nie cofnie. Władza jest wobec nas arogancka. My przygotowujemy więc spektakularne akcje, które myślę, że Tuskowi pójdą w pięty. Będziemy walczyć do oporu. Miasteczko namiotowe sprzed siedziby premiera przeniosło się pod sejm. Będziemy się wymieniać, aby być tutaj dzień i noc. O godz. 14.00 zmienią nas koledzy. Powoli wzbudza się wspólnota – mówił Tomasz Klementowski z NSZZ „Solidarność” Region Śląsko-Dąbrowski.
Fot. Jarosław Wróblewski







