Ponad 10 tysięcy osób wyjeżdża ze swojego kraju, by szukać pomocy w zapłodnieniu in vitro w innych państwach. Powodem jest albo prawo zakazujące lub ograniczające tego typu działania, albo zbyt wysoka ich cena. Zdaniem badaczy taka turystyka, choć dopuszczalna, może być jednak niebezpieczna. – Trzeba zatem zharmonizować zapisy prawne – uważa prof. Ian Cooke, dyrektor ds. edukacji IFFS.

Brytyjczycy najczęściej wyjeżdżają do Czech i Hiszpanii, gdzie o wiele prostsze jest otrzymanie komórki jajowej. Powodem tej różnicy jest jej cena. W Hiszpanii czy Czechach kobieta może sprzedać swoje komórki jajowe za 800-900 euro, w Wielkiej Brytanii kliniki mogą zaoferować dawczyniom komórek najwyżej 250 funtów. Brytyjczycy mają też problem z dawcami spermy, odkąd wprowadzili zakaz anonimowego oddawania nasienia. Część z par wyjeżdża więc z Wielkiej Brytanii, by uzyskać anonimową spermę.

Istotnym czynnikiem skłaniającym Brytyjczyków do turystyki prokreacyjnej są koszty. W klinice w Londynie zapłodnienie in vitro (jeden cykl) kosztuje 3.000 funtów, w Czechach czy Hiszpanii o wiele taniej. Najtaniej tego rodzaju usługi oferują zaś Azjaci. I dlatego to w Indiach i Japonii najszybciej rozwija się rynek tego rodzaju „usług”.

TPT/Independent

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »