- Sprawdzane są kolejne elementy, które mogłyby mieć wpływ na ostatnie sekundy lotu tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem – tak o eksperymencie mówi rzeczniczka MSWiA, Małgorzata Woźniak.

Jest to już trzeci lot testowy, który wykonuje polska komisja. MSWiA nie udziela informacji, co członkowie komisji chcą przy jej pomocy ustalić. Wiadomo jedynie, że lot odbywa się w rejonie lotniska w Mirosławcu. Eksperyment ma potrwać do godzin popołudniowych.

Jest to już trzeci lot testowy związany z badaniami przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jak pisały media, wcześniejsze loty – wykonane w kwietniu – pokazały m.in., że kapitan Arkadiusz Protasiuk nie popełnił błędu, próbując odejść znad lotniska w Smoleńsku przy pomocy autopilota. W trakcie eksperymentu pilotowi rządowego Tu-154 o numerze bocznym 102 udało się odlecieć znad lotniska, który - podobnie jak w Smoleńsku – nie posiada nowoczesnego systemu naprowadzania ILS.

Minister Jerzy Miller zapowiadając eksperymenty na rządowym Tupolewie mówił, że mają one odpowiedzieć na pytanie, dlaczego, mimo że na ok. 20 sekund przed katastrofą kapitan Arkadiusz Protasiuk powiedział: "odchodzimy", załoga nie wyprowadziła samolotu.

żar/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »