„Nasz Dziennik” pisze, że w związku z tą informacją oczekujący na polską delegację attaché obrony ambasady gen. Grzegorz Wiśniewski nawet nie wysiadł z busa w Smoleńsku, ponieważ był przekonany, że polski samolot został skierowany na inne lotnisko.
Piotr Marciniak, pełniący obowiązki zastępcy ambasadora RP w Moskwie Jerzego Bahra, na półtorej godziny przed przylotem Tupolewa do Smoleńska, otrzymał informację od drugiego sekretarza Ambasady RP w Moskwie Grzegorza Cyganowskiego, że w związku ze złymi warunkami pogodowymi panującymi nad Smoleńskiem, planowane jest lądowanie TU-154M na moskiewskim lotnisku Wnukowo. Rozważano też lotnisko w Mińsku lub Witebsku.
Taką samą informację otrzymał oczekujący w Smoleńsku attaché obrony przy ambasadzie gen. Grzegorz Wiśniewski. Przypomina on, że na około pół godziny przed planowanym lądowaniem o zmianie lotniska poinformował go ktoś ze strony polskiej.
W chwili katastrofy Marciniak, przekonany, że TU-154M nie będzie lądował w Smoleńsku, był już w drodze na lotnisko Wnukowo. Miał tam organizować przyjęcie prezydenckiej delegacji. O katastrofie został poinformowany przez sekretarkę ambasadora.
- Według mojej wiedzy, pan Marciniak nie tylko otrzymał informację, ale też dyspozycję udania się na lotnisko podmoskiewskie i to zrobił. Już w drodze, w samochodzie, dowiedział się o katastrofie. (...) O potrzebie szukania lotniska zapasowego mówił też płk Nikołaj Krasnokutski. Melduje o tym moskiewskiemu operatowi podlegającemu Dowództwu Sił Powietrznych Federacji o kryptonimie "Logika". Zapisy z rozmów z wieży z centralą moskiewską świadczą o tym, że decyzję co do rzeczywistego lądowania samolotu w Smoleńsku podejmowały władze rosyjskie. Nie wykluczam, że było to w porozumieniu z przedstawicielami rządu pana Tuska. Wskazuje na to choćby fakt, iż w rok po tej tragedii nadal nie przesłuchano ani polskiego premiera ani żadnego ministra odpowiedzialnego za organizowanie tej wizyty – stwierdza Antoni Macierewicz.
Macierewicz zaznacza ponadto, że do dzisiaj nikt nie próbował nawet zidentyfikować osoby, która pomimo wielu meldunków do Moskwy o braku warunków do lądowania, podjęła decyzję o skierowaniu TU-154M na lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku.
żar/Niezalezna.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

