Ta niewielka książeczka wciąga. Wiem to, bo sam pochłonąłem ją, gdy wracałem (o 6 rano, co uświadamia, że książka rzeczywiście nie pozwala się od siebie oderwać) z Krakowa do Warszawy. Ojciec Leroy opowiada w niej burzliwe losy relikwi, która stała się tunika Jezusa, o którą żołnierze rzucili losy, a którą mogli – taki był zresztą zwyczaj – odkupić od nich Jego bliscy. Historia ta pozostaje w znaczącym stopniu ukryta, jednak kapłan rekonstruuje je na podstawie wszystkich dostępnych źródeł. Kiedy zaś przybywa już ona do Francji z pasją opisuje dalsze jej dzieje, a także szczegółowe badania, które mają potwierdzić jej autentyczność.

I w znaczącym stopniu tak się dzieje. Plamy krwi, które znajdują się na szacie mają grupę AB (tak jak te na Całunie Turyńskim), jeśli nałożyć na siebie komputerowo owe plamy na Całunie i tunice, to będą się ona ze sobą w znaczącym stopniu pokrywać, a i pyłki roślinne znajdujące się na szacie pochodzą z Bliskiego Wschodu. Wszystko to wyklucza możliwość podróbek. Ale są i problemy, czyli datowanie metodą węgla radioaktywnego, które wykazało, że szata pochodzi z czasów późniejszych niż życie Chrystusa. Ale i z tym o. Leroy sobie radzi przypominając, jak zawodna jest to metoda w przypadku niektórych materiałów.

Ale ta książka to nie tylko przygoda historyczna, która potwierdza naszą wiare, ale także mocne wprowadzenie do Męki Pańskiej. Wraz z autorem przechodzimy bowiem jej poszczególne etapy i przypominamy sobie nie tylko wielkość cierpienia Zbawiciela, ale także jej sens. I już choćby dlatego warto tę książkę przeczytać jeszcze przed Triduum Paschalnym. Do czego szczerze zachęcam.

Tomasz P. Terlikowski

J.C. Leroy, Tunika Jezusa. Cudowna relikwia chrześcijaństwa, tłum. A. Zielińska, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2013, ss. 151.