Ewa Kochanowska, żona śp. Janusza Kochanowskiego – RPO: To czas dla mojego męża

Ja obchodziłam rocznicę katastrofy smoleńskiej prywatnie. Uważałam, że to jest czas, który należy poświęcić mojemu mężowi. Nie brałam udziału w żadnych oficjalnych uroczystościach. Spędziłam dwa dni w Częstochowie, nad grobem mojego męża. Na Jasnej Górze uczestniczyłam we Mszy Świętej, poświęconej modlitwie za dusze ofiar katastrofy smoleńskiej. Czuję się bardzo związana ze wszystkimi osobami, które zginęły. Nie wiem, kto siedział kogo mojego męża, może komuś dodawał on otuchy, może kogoś trzymał za rękę w godzinę śmierci. Wszyscy, którzy zginęli, są dla mnie osobami bardzo bliskimi.

Na Jasnej Górze odbyła się piękna Msza w kaplicy z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Ojciec przeor Roman Majewski miał poruszającą i wstrząsającą homilię. Czułam, że nareszcie padają właściwe słowa, słychać właściwy ton. Jasna Góra, jak zawsze, stanęła na wysokości zadania. Wzruszenie było ogromne, ludzie szlochali, gdy moja córka odczytywała listę ofiar. Osoby uczestniczyły w tej Mszy z chęci – wiedziały, po co tam przyszły.

Nie potrafię niczego powiedzieć o oficjalnych obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej. Nie potrafię ich ocenić, ponieważ u mnie obchody tej rocznicy odbyły się prywatnie. Dobrze się stało, że zorganizowano oficjalne uroczystości związane z katastrofą smoleńską. Z frekwencji rodzin i życzenia opinii publicznej wynikało, że ludzie chcieli takich uroczystości i planowali wzięcie udziału w nich, albo chociaż zamierzali oglądać je w telewizji.

 

Dariusz Fedorowicz, brat śp. Aleksandra Fedorowicza – prezydenckiego tłumacza: Tu nic nie jest tak jak powinno

W sprawie katastrofy smoleńskiej nic się nie odbywa tak, jak powinno. Nad obchodami na pewno wisiał znak zapytania w związku ze śledztwem dotyczącym katastrofy smoleńskiej. Rodziny i społeczeństwo polskie pragną poznać prawdę. Tej prawdy jednak do tej pory nie widać. Na obchodach rocznicy położyło się cieniem również skandaliczne podmienienie przez Rosjan tablicy w Smoleńsku. Ona została podmieniona w sposób znamienny dla działań komunistów – to było nocne usuwanie znaków pamięci. To bardzo brzydki i bolesny gest. To dla nas trudne do zaakceptowania.

W samych obchodach rocznicowych widać było duży spokój, mimo zaczepek ze strony służb porządkowych. Te obchody odbyły się w atmosferze spokoju, zadumy, domagania się prawdy w tej sprawie. Nie było jednak żadnej rozróby, której się władze spodziewały.

Ja obchodziłem rocznicę publicznie, w Bydgoszczy. Uważałem, że w miejscu pochowania mojego brata należy tę rocznicę świętować. Brałem udział w formach publicznego upamiętnienia brata - w biegu pamięci, który zorganizowała grupa przyjaciół mojego brata z Warszawy oraz w przemarszu pamięci o ofiarach katastrofy. Uczestniczyłem we Mszy Świętej, którą odprawiono w bydgoskiej katedrze. Byłem również na manifestacji na Starym Rynku, która jak co miesiąc odbyła się pod hasłem walki o prawdę o Smoleńsku.

Oczywiście czułem dużą potrzebę wyciszenia, spędzenia tego dnia w gronie tylko osób najbliższych. Jednak istnieje również potrzeba spotykania się z ludźmi, którzy tego oczekują, którzy domagają się prawdy o katastrofie. Nie wolno ich odtrącać, nie wolno ich lekceważyć, nie wolno z nimi nie być...

 

Zuzanna Kurtyka, żona śp. Janusza Kurtyki, prezesa IPN: Mój mąż umiera codziennie

Rocznica tragedii smoleńskiej zostałaby uczczona przez państwo w sposób godny, gdyby obchodom nadano poważną rangę. To powinna być Msza Święta na Placu Piłsudskiego, żeby wszyscy chętni mogli wziąć w niej udział. Tymczasem państwowa część obchodów była bardzo okrojona, sprowadzono ją właściwie tylko do złożenia kwiatów na Powązkach. Nie nadano tej rocznicy wystarczającej rangi.

Z drugiej strony obchody rocznicy tragedii smoleńskiej pokazały, jak w tej sytuacji zachowało się nasze społeczeństwo, a przynajmniej ta część, dla której katastrofa smoleńska jest ważna. Lokalne inicjatywy obecne w całej Polsce, które na różne sposoby upamiętniały rocznicę, to ogromna wartość dla społeczeństwa. To jest zupełnie nowa i ogromnie wartościowa sytuacja w życiu publicznym.

Żyjemy w czasie, w którym państwo nie spełnia swojej roli. Instytucje państwowe są niewydolne i źle pracują. Sytuacja, w której społeczeństwo zaczyna brać na swoje ramiona ciężar pracy instytucji, jest może i smutna, jednak z drugiej strony – to jest budujące. Część społeczeństwa postanowiła bowiem pracować za te instytucje. To świadczy bardzo dobrze o Polakach. Mało które społeczeństwo potrafiłoby się w ten sposób zachować.

Dla mnie prywatnie nie istnieje coś takiego jak rocznica śmierci mojego męża. Rocznice mogą być tylko publiczne i tylko symboliczne. Dla mnie osobiście mój mąż umiera codziennie rano, gdy ja się budzę. Dla mnie nie ma żadnej różnicy, czy to jest rok, pół roku, czy dziesięć miesięcy po katastrofie smoleńskiej. Rocznica dla mnie prywatnie nie istnieje.

 

Fot.Monika Jastrzębska/Solidarni2010.pl

Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka – przewodniczącego Komitetu Katyńskiego: Społeczeństwo zdało egzamin

W mojej ocenie społeczeństwo - społeczni organizatorzy obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej zdali egzamin. Ludzie zachowywali się godnie, swoją obecnością uczcili pamięć osób, które zginęły. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Zorganizowany został również piękny koncert. Widać było spokój, skupienie i powagę osób uczestniczących w obchodach.

W moim odczuciu egzaminu nie zdały natomiast zupełnie władze – Warszawy oraz prezydent Bronisław Komorowski. Prezydent nie chciał zgodzić się, by rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej miały chociaż godzinę czy dwie na spokojne odwiedzenie grobów swoich bliskich. Prezydent zignorował całkowicie nasze prośby, a mógł przesunąć państwowe uroczystości na popołudniowe godziny. Wielokrotnie prosiliśmy również władze Warszawy o upamiętnienie tej rocznicy wywieszeniem flag na budynkach miejskich, na środkach komunikacji. To nie wymagało żadnych nakładów, wystarczyło odrobinę dobrej woli. Niestety tego nie dokonano. A dziś w godzinach porannych wszystkie kwiaty sprzed Pałacu Prezydenckiego zostały brutalnie usunięte, złożone na samochody i wywiezione przez służby miejskie na warszawskie Powązki. To samo zrobiono ze zniczami. To nie jest godne upamiętnienie katastrofy tej rangi oraz tych, którzy w niej zginęli – dwóch prezydentów, dowództwa wojsk, posłów, senatorów, społeczników oraz kapłanów wszystkich wyznań. Nie spisała się władza Warszawy, na czele z Hanną Gronkiewicz-Waltz.

Spokój i liczba osób, które wzięły udział w obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej, napawa jednak optymizmem. Zwłaszcza, że były to osoby głównie młode. One zdaje się przejrzały na oczy, zobaczyły obłudę i chcą pamiętać. Pamięć w sercach Polaków zwyciężyła ton nienawiści, spychanie pod dywan i zamiatanie tej katastrofy.

Ja wszystko, co się działo 10 kwietnia 2011 roku, traktuję jako osobiste przeżycie. Byłem na modlitwie ekumenicznej, byłem na Mszy Świętej w swojej parafii, na wieczornej Mszy w Archikatedrze oraz oczywiście na Krakowskim Przedmieściu. Byłem, co oczywiste, również na grobie mojego brata. To pozwoliło mi w spokoju i godnie tę rocznicę przeżyć.

 

Opracował Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »