Do takich wniosków doszli naukowcy z Ethics and Public Policy Center in Washington, którzy przeprowadzili szeroko zakrojone badania „Co katoliczki sądzą o wierze, sumieniu i antykoncepcji”. To właśnie z tych badań wynika jednoznacznie, że nawet te kobiety, które nie stosują w życiu nauczania Kościoła są otwarte na jego poznanie i chcą dowiedzieć się, jakie jest nauczanie „Humanae vitae”. - Badania pokazują, że im bardziej zaangażowana w Kościół i życie sakramentalne jest kobieta, tym większe jest jej otwarcie na akceptację nauczania Kościoła o planowaniu rodziny – podkreśla jedna z autorek badania Mary Rice Hasson.

 

Hasson podkreśla także, że niezwykle istotne jest to, że aż dwie trzecie kobiet, które nie w pełni akceptują nauczanie Kościoła, a uczestniczy w życiu parafialny, jest otwarta na pogłębienie swojej wiedzy na jego temat. - To oznacza, że można spróbować je przekonać. I to jest dobra wiadomość – zaznacza badaczka.

 

Badania te nie oznaczają, że większość katoliczek akceptuje nauczanie Kościoła w sprawie antykoncepcji. Odsetek tych ostatnich wynosi 13 procent wśród kobiet w wieku 18-54 lat bywających w kościele. Akceptacja zwiększa się do 27 procent wśród kobiet w wieku od 18-34 lat, które są na mszy co tydzień, i do 37 procent u tych, które na mszy są częściej niż raz w tygodniu, a w ostatnim roku były u spowiedzi. Większość katoliczek częściowo odrzuca nauczanie w sprawie antykoncepcji i uznaje, że można być dobrą katoliczką, mimo braku takiej akceptacji. Ogromna część potwierdza też, że chce żyć po katolicku także w życiu codziennym. I właśnie to najlepiej pokazuje, że mocne i z przekonaniem głoszenie nauczania o antykoncepcji może trafić na podatny grunt. Kapłani muszą tylko zacząć ją głosić. Z pełnym przekonaniem, zaangażowaniem, ale także delikatnością.

 

Taka metoda przyniesie skutki nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i w Polsce.

 

Tomasz P. Terlikowski