Małżeństwo Frommów od półtora roku prowadziło w swoim domu szkółkę biblijną. Zdecydowali się organizować spotkania w swoim domu bowiem poprzedni budynek, gdzie miały one miejsce był w remoncie. Zdarzało się, że w ich domu na rozmowach o Biblii znajdowało się 40 osób. Teraz jednak władze uznały, że by organizować takie spotkania należy mieć pozwolenie. W kwietniu 2010 roku władze miasta San Juan Capistrano powiadomiły Frommów, że naruszyli lokalne przepisy dot. organizowania spotkań w dzielnicy mieszkalnej. Nakazali im też zapłacić grzywnę w wysokości 200 dol. Przepisy lokalne zabraniają organizacjom religijnym oraz non profit prowadzenia swojej działalności w dzielnicach mieszkalnych, jeśli nie uzyskają specjalnego zezwolenia na użytkowanie własnej posesji do tych celów. Zakaz ten stosuje się w odniesieniu do „kościołów, świątyń, synagog, klasztorów i innych miejsc kultu religijnego oraz innych organizacji społecznych i braterskiej służby".

 

Małżeństwo jest oburzone postępowaniem władz, które zdecydowały się na tak daleko idącą ingerencję w prywatne życie, godzącą w wolność osobistą i wolność zgromadzeń. Frommowie przekonują, że ich goście nie zakłócali nigdy porządku zaś ich posesja jest na tyle duża, że uczestnicy spotkań nie mieli problemu ze znalezieniem miejsca do parkowania. Trudno również ich dom uznać za kościół. . „Nałożenie brutalnego wymogu uzyskania zezwolenia na studiowanie Biblii w domu jest skandaliczne” – napisał w komunikacie prasowym. „Nieoficjalne spotkania w domu nie mogą być traktowane podejrzliwie przez władze, lub gorzej niż inne spotkania z przyjaciółmi, tylko dlatego, że mają charakter religijny"- powiedział Prezes Pacific Justice Institute (PJI) Brad Dacus ,który broni małżeństwo. Powiedział on również portalowi LSN, że  jeżeli grzywna  nie zostanie cofnięta, wówczas będzie to oznaczało zagrożenie dla wolności religijnej w całym kraju.

 

Ł.A/LSN