Haniebne wystąpienie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego to zbyt wiele nawet dla Rafała Trzaskowskiego. Wiceszef Platformy Obywatelskiej skomentował słowa swojego partyjnego kolegi wskazując, że teraz jest czas na pracę, nie złośliwości wobec rządzących.

Marszałek Grodzki przemawiał wczoraj do Rady Najwyższej Ukrainy, w skandaliczny sposób deprecjonując rolę Polski w walce z putinowską agresją.

- „Sankcje muszą być kompletne i stanowczo egzekwowane. Dlatego muszę Was przeprosić za to, że niektóre firmy w haniebny sposób kontynuują działalność w Rosji, że nadal przez Polskę jadą tysiące tirów na Białoruś i dalej, że nadal rząd importuje rosyjski węgiel i nie potrafi zamrozić aktywów rosyjskich oligarchów”

- mówił polityk.

Po skandalicznym wystąpieniu senatorowie PiS domagają się odwołania prof. Grodzkiego. Na antenie TVN24 do sprawy odniósł się również prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

- „Uważam, że ta retoryka poszła za daleko. W ogóle uważam, kiedy widzę złośliwości niektórych swoich koleżanek i kolegów na Twitterze, uważam, że nie jest na to moment. Oczywiście, że rządzących trzeba punktować, jasno mówić co robią dobrze, a czego dobrze nie robią, ale w momencie kiedy mamy prezydenta USA w Polsce, to jest moment w którym my musimy pokazać, że ciężko pracujemy, że w tej chwili głównym naszym celem jest pomoc Ukrainie i że potrzebujemy wsparcia społeczności międzynarodowej”

- powiedział.

kak/TVN24, 300polityka.pl