Jak poinformował tvn24.pl, 8 i 10 lutego w celi Trynkiewicza znaleziono materiały, które można zakwalifikować jako pornografię dziecięcą. Dyrektor rzeszowskeigo więzienia złożył już do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa.

Mogę powiedzieć, że w wyniku przeszukania w sobotę w jego celi znaleziono klaser z rysunkami, które on sporządził. Znaleziono w nim także obrazy dzieci. Klaser został złożony dziś w sądzie – powiedział minister Królikowski w „Radiu dla Ciebie”.

„Znaleziono tam kilka innych dziwnych rzeczy, o których nie wypada mówić, ale które wskazują na to, że ta jego pedofilna aktywność chyba nie jest wyciszona. Na materiałach pojawia się ślad pana Mariusza T.Jego twarz czy postać jest tam w odpowiednich miejscach dolepiona” – dodał.

Wcześniej gazeta.pl podawała, że możliwe opóźnienie w wyjściu na wolność Trynkiewicza jest spowodowane zażaleniem, jakie złożył dzisiaj w sądzie dyrektor rzeszowskiego zakładu karnego. Powodem zażalenia jest decyzja Sądu Okręgowego w Rzeszowie z zeszłego tygodnia.

Wówczas to sąd nie zgodził się, by Trynkiewicz został zamknięty w ośrodku w Gostyninie na Mazowszu, do czasu uprawomocnienia się rozstrzygnięć sądowych. Jednak dyrektor rzeszowskiego zakładu karnego ma nadzieję, że Trynkiewicz jednak nie wyjdzie jutro na wolność.

Jutro Sąd Apelacyjny w Rzeszowie rozpozna zażalenie dyrektora. Jeżeli je uwzględni, Trynkiewicz będzie musiał zostać przewieziony do Gostynina. „Wydaje się racjonalne, by do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd drugiej instancji Mariusz T. przebywał u nas w zakładzie karnym. Tym bardziej, że nie ma określonych godzin, kiedy musimy go zwolnić z więzienia. Mamy na to czas jutro do godz. 23.59” – powiedział „Wyborczej” Norbert Gaweł, rzecznik rzeszowskiego zakładu karnego. „

Teoretycznie jest możliwe, że Mariusz T. jutro nie wyjdzie wolność, jeżeli zażalenie dyrektora więzienia będzie uwzględnione. Akta sprawy mają do nas dotrzeć jutro około godz. 8. Potem zbiorą się sędziowie z wydziału cywilnego. Myślę, że około godz. 12 zapadnie decyzja” – powiedział z kolei sędzia Roman Skrzypek z Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Pac/gazeta.pl/tvn24.pl