Sprawa przed Trybunałem toczyła się z powodu dwójki Włochów Rosetty Costa i Waltera Pavana, którzy mają córkę chorą na mukowiscydozę. W 2010 r. pani Costa ponownie zaszła w ciążę i okazało się, że dziecko znowu jest dotknięte mukowiscydozą, zabiła je. Ponieważ para chciała mieć jeszcze dzieci, uznała, że jedynym wyjściem jest in vitro. Jednak włoskie przepisy dotyczące in vitro (jest ono refundowane przez państwo) dopuszczają ten zabieg jedynie w przypadku niepłodności oraz wobec nosicieli HIV i żółtaczki typu B i C - by uniknąć zakażenia zarodka. Costa i Pavan zaskarżyli więc to prawo do Trybunału w Strasburgu. Włoski rząd w odpowiedzi na skargę argumentował, że dopuszczenie selekcji zarodków to eugenika. Powoływał się też na ochronę zdrowia kobiety, dla której procedura in vitro jest obciążająca. I na ochronę sumienia lekarzy.
Ale sędziowie ową argumentację zlekceważyli, bowiem uznali, i to jest chyba w tym wyroku najbardziej tragiczne, że „płód to nie dziecko”. W ten sposób sędziowie ze Strasburga wpisali się w najgorsze tradycje nazistowskich prawników, którzy także uzasadniali, dlaczego można mordować Żydów dowodząc, że nie są oni ludźmi. Teraz trybunał praw człowieka, także uznał się za zdolnego do decydowania, kto jest, a kto nie jest człowiekiem, a zatem także, kogo można, a kogo nie można zabijać.
Oczywiście są w tym orzeczeniu, także elementy słuszne. Trudno uznać argumentację o sprzeciwie wobec eugeniki, gdy włoskie prawo pozwala zabijać dzieci dotknięte schorzeniami genetycznymi. Ale są w nim także argumenty skandaliczne, które otwierają drogę do zabijania także narodzonych niepełnosprawnych. Trybunał uznał bowiem, że pragnienie posiadania zdrowego potomstwa dzięki zapłodnieniu in vitro mieści się w prawie do życia prywatnego i rodzinnego. Pragnienie usprawiedliwia zatem zabijanie.

