W piątek w Lublinie i Krakowie przed konsulatami generalnymi Ukrainy rodziny ofiar modliły się za nich. Oprócz modlitwy w Krakowie na ręce urzędników ukraińskiego MSZ złożono apel do władz tego kraju o ustawienie krzyży na mogiłach ofiar. Jak dotychczas krzyże ustawione są tylko na 8 proc. grobów. W Lublinie wspominający ofiary mordu na Kresach trafili na zamknięta bramę i milczący telefon w konsulacie. Mimo tego zostawili przed budynkiem konsulatu krzyż z biało-czerwoną szarfą. - Aby konsul zawiózł krzyż na Ukrainą – mówili uczestnicy lubelskiej pikiety.

 

Z kolei w sobotę, na którą przypada 66 rocznica rzezi wołyńskiej, główne uroczystości odbyły się w Chełmie, gdzie odsłonięto Krzyż Wołyński. Oprócz tego zbiorowe modlitwy w intencji pomordowanych odbyły się w Tarnowie i Zielonej Górze.

 

TVP wyemitowała film opowiadający o zagładzie wołyńskiego Kisielina - "Było sobie miasteczko." W Kisielinie do II wojny żyło kilka narodowości: Polacy, Ukraińcy, Żydzie, Niemcy, Czesi. 11 lipca 1943 nacjonaliści Ukraińscy dokonali brutalnego mordu w miejscowym kościele zgładzając część polskich mieszkańców miasteczka. Tragiczną historię opowiada rodzina Dębskich: kompozytor Krzesimir Dębski, jego mama, brat, syn oraz bratanica. Tytuł filmu to również tytuł monografii o wołyńskiej rzezi napisanej przez ojca muzyka. Oprawę muzyczną 50 min. dokumentu stanowi muzyka Krzesimira Dębskiego poświęcona Kresom, w tym fragment oratorium napisanego dla uczczenia ofiar mordu.

 

Dzisiaj uroczystości przenoszą się do Bydgoszczy i Legnicy, gdzie homilię w kościele oo. franciszkanów wygłosi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Msza św. w intencji ofiar i ich rodzin odbędzie się również w katedrze w ukraińskim Łucku.

 

11 lipca 1943 roku oddziały UPA dokonały zorganizowanego ataku na osiemdziesiąt polskich miejscowości w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Hasłem było zawołanie: "śmierć Lachom". Najpierw otoczono napadniętą wieś, aby uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę. Poźniej dochodziło do rzezi, w czasie której ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Na koniec wsie były palone, by uniemożliwić ponowne osiedlenie. Jednego dnia zamordowano około dziesięciu tysięcy osób.

 

MM/Kresy.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »