- Komisja chce się z nami spotkać pojedynczo – powiedziała nam w czwartek rano Ewa Stankiewicz. Wezwanie całej trójki to decyzja zarządu telewizji publicznej, który nakazał komisji etyki, by sprawdziła "zgodność "Solidarnych 2010" z zasadami etyki obowiązującymi w telewizji". Dowiedzieliśmy się, że zarząd TVP przygotował kilkanaście zapytań w sprawie reportażu z żałoby narodowej przed Pałacem Prezydenckim.

Na wtorkowe spotkanie współautorce "Trzech kumpli" nie udało się dotrzeć. - Komisja przełożyła spotkanie ze mną na za tydzień - powiedziała nam Ewa Stankiewicz. Przed telewizyjną komisją etyki stanął za to jej producent. - Padały pytania o okoliczności powstania "Solidarnych 2010", czyj to był pomysł i tak dalej - mówi portalowi Fronda.pl Robert Kaczmarek.

A okoliczności powstania filmu są całkowicie zwyczajne. - Byłem na Krakowskim Przedmieściu razem z rodziną. Gdy zobaczyłem co się dzieje, to pomyślałem, że warto byłoby mieć to zarejestrowane. W tym samym czasie zadzwoniła Ewa Stankiewicz, żebym dał jej kamerę przed pałac - opowiada.

- Chcieliśmy nagrać Janka Pospieszalskiego, który właśnie wrócił z Katynia. Umówiliśmy się na Krakowskim Przedmieściu, bo Janek tam właśnie jechał. Gdy zaczęliśmy go nagrywać wokół stanęli ludzie, zaczęli coś dopowiadać. Odwóciliśmy się i zaczęliśmy słuchać ludzi. Tak się zaczęło - opowiada producent "Solidarnych 2010".

Po emisji tego filmu w TVP 1 wytworzyła się w mediach atmosfera podobna do tej po pokazaniu "Towarzysza Generała". Ostro krytykowani są twórcy filmu, którzy teraz muszą się tłumaczyć z tego, że zwyczajnie wykonywali swoją pracą. Producentem obu obrazów jest Robert Kaczmarek. Reżyser, scenarzysta, producent filmowy, od 1997 r. prezes firmy producenckiej "Biograf filmowy". Autor wielu dokumentów m.in. o Szpocie, Kisielu czy Józefie Mackiewiczu.

Dowiedzieliśmy się, że informacje o firmie Kaczmarka zbiera dziennikarka "Polityki". To nic dziwnego. Ale dziwić może forma w jakiej to robi. Od samego reżysera nie udało nam się wiele dowiedzieć w tej sprawie. - Pytania dziennikarki dotyczą robionych przez moją firmę filmów. Tylko, że umowy handlowe objęte są tajemnicą i ani TVP ani ja nie możemy informować o szczegółach – tłumaczy w rozmowie z portalem Fronda.pl.

Kaczmarek tłumaczy się tajemnicą, ale potwierdza nam, że sprawa wygląda bardzo dziwnie. - Pytania pani Bianki Mikołajewskiej z "Polityki" są sformułowane w prokuratorskim stylu, dotyczą również filmów, które od razu po produkcji trafiły na półkę w archiwum i mało kto wie o ich istnieniu – opowiada nam producent "Solidarnych 2010".

- Znam komentarze po emisji filmu i sądzę, że "Polityka" przygotowuje sobie podkładkę i wystosowało zapytanie nie do zrealizowania. Pani Mikołajewska dała krótki czas na odpowiedź, gdyby nawet ktoś chciał udzielić odpowiedzi na te pytania, to wymaga to ściągnięcia tych wszystkich umów – tłumaczy nam Kaczmarek. - To już zaczęło wyglądać jak zakulisowe działania o charakterze nagonki – komentuje ataki na film i jego twórców.

Mariusz Majewski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »