Nie nikną także wątpliwości w sprawie winy Paolo Gabriele. Tylko nieliczni są w stanie uwierzyć w to, że to papieski kamerdyner był mózgiem akcji wynoszenia dokumentów z papieskich apartamentów. Przypuszcza się – dodaje watykanista – że za sprawą może stać o wiele więcej osób. I dość wątpliwe są ich argumenty, że chodziło im wyłącznie o pomoc papieżowi. Skutkiem bowiem ich działań jest całkowite zniszczenie wizerunku Stolicy Apostolskiej.

 

Niewiele też, zdaniem Tornellego wskazuje na to, by był to koniec afery. Ojciec Lombardi wyjaśniał wczoraj, że nie ma związku między wyciekiem dokumentów a odwołaniem prezesa watykańskiego banku Ettore Gotti Tedeschi. Problem polega tylko na tym, że w wyniku wycieku pewnych dokumentów zawodowy wizerunek samego Tedeschiego został zniszczony. I dlatego może on zdecydować się na opowiadanie o tym, co – jego zdaniem – rzeczywiście działo się za murami watykańskimi.

 

Komentatorzy i źródła informacji, na jakich opiera się włoski watykanista, nie pozostawiają też wątpliwości, że prawdopodobnym celem ataku grupy, która stała za wyciekiem dokumentów, jest kard. Tarcisio Bertone. Akcja ma wymóc na nim rezygnację. Nie jest przy tym, zdaniem komentatorów, przypadkiem, że burza wybuchła na krótko przez 78 urodzinami hierarchy. Grudniowe urodziny są dobrym momentem na przyjęcie rezygnacji. Benedykt XVI nie chciał jak dotąd się na to zgodzić, i to mimo iż kardynał składał już rezygnację. Z takiego opisu sytuacji wynika, że burza wewnątrz Kurii Rzymskiej jest elementem walki o władzę, rozgrywającej się w otoczeniu papieża.



TPT/LaStampa.it