Arcybiskup Rainer Maria Woelki otrzymał właśnie nominację papieską na arcybiskupa Berlina, po niedawnej śmierci kardynała Georga Sterzinsky'ego. Pochodzi z Kolonii, gdzie był biskupem pomocniczym u kardynała Joachima Meisnera uważanego za lidera obozu konserwatywnego w niemieckim episkopacie. Dziennikarze już dywagują czy hierarcha jest członkiem Opus Dei, bowiem doktorat uzyskał on na Papieskim Uniwersytecie Santa Croce prowadzonym przez „Dzieło”. Jeden ze berlińskich dzienników napisał, że Opus Dei jest synonimem „tego wszystkiego, czym Berlin nie jest".
Arcybiskup zapewnia jednak, że nie należy do Opus Dei. Na swej pierwszej konferencji prasowej zaprosił berlińskich homoseksualistów na spotkanie i rzetelny dialog.– Kościół katolicki nie jest instytucją moralną wymachującą palcem wskazującym – powiedział, zaznaczając, że w spawach orientacji seksualnej kieruje się ściśle nauką Kościoła.
„Takie deklaracje mają w Berlinie szczególną wagę gatunkową. Stolica Niemiec jest największym po Kolonii skupiskiem homoseksualistów w Niemczech. Gejem jest burmistrz miasta będącego jednym z niemieckich landów, który podkreśla przy wielu okazjach swą przynależność do mniejszości seksualnej. Jednak to inne zdanie wypowiadane często przez nowego arcybiskupa Berlina zwraca szczególną uwagę obserwatorów.”- czytamy w Rzeczpospolitej.
W powszechnej opinii abp Woelki uchodzi za konserwatystę i nie ma zamiaru uczestniczyć w dyskusjach o zniesieniu celibatu czy roli kobiet w Kościele katolickim, czego domagają się liberalni niemieccy teologowie, którzy wystosowali niedawno apel do niemieckich biskupów z propozycją święceń kapłańskich dla żonatych mężczyzn. Ich zdaniem celibat jest zasadniczą przyczyną braku powołań kapłańskich w Niemczech, co powoduje, że w wielu parafiach brakuje nie tylko proboszczów, ale i księży. – Dla nowego metropolity stanowi to szczególne wyzwanie – podkreśla prof. Rainer Kampling, teolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie i współautor apelu do biskupów niemieckich.
Ł.A/ Rzeczpospolita

