Fronda.pl: Jak wygląda wiedza księży na temat rytu nadzwyczajnego po ponad 40 latach funkcjonowania nowego rytu?
Piotr Mazur*: Pokażę to na najbliższym mi przykładzie. Znamienne jest to, że w zeszłym roku rekolekcji dla lubelskiego środowiska tradycjonalistycznego udzielał ceremoniarz diecezjalny zmarłego abp. Józefa Życińskiego, który sam nie potrafił odprawić tej Mszy. Jedynie głosił nauki. Starsi księża, wyświęceni między rokiem 70-tym, a powiedzmy, 2000, nie wiedzą o nim właściwie nic. Wygląda to tak, jakby ryt ten został zakopany, był nikomu niepotrzebny, tylko jacyś "głupi lefebryści" się nim interesowali. Wśród młodszych kapłanów zainteresowanie wzrasta. W Lublinie Mszę św. odprawia ks. prof. Pietrusiński, który został w tym rycie wyświęcony, pozostali to księża w wieku 40 lat i młodsi, którzy sami się go nauczyli. Od podstaw. Spotykam księży, którzy pytają się: dlaczego nas tego nie nauczono wcześniej? Widać wśród niektórych księży, tych, którzy są rytowi nadzwyczajnemu przychylni, żal i tęsknotę.
Ponad trzy lata po publikacji motu proprio „Summorum Pontificum”, które ułatwiało odprawianie Mszy św. w rycie nadzwyczajnym, nadal niewielu księży umie sprawować Eucharystię w ten sposób. Jak wygląda nauka tego rytu w seminariach duchownych?
Znów podam przykład z mojej rodzimej diecezji. Klerycy w Lublinie nie mają zajęć z rytu nadzwyczajnego w seminarium duchownym. Ci, którzy są nim zainteresowani i chcą się uczyć odprawiać w nim Mszę św., najnormalniej w świecie chodzą na Mszę św. sprawowaną w kościele przy ul. Staszica. Tam podpatrują pod okiem księży, którzy już potrafią, uczą się ministrantury, niektórzy śpiewają lekcje. Odbywa się to na zasadzie dodatkowego fakultetu poza murami seminarium, choć jednocześnie w pełnej zgodzie z przełożonymi. Oni o tym wiedzą, że klerycy tam są. Księża, którzy wyrażają ochotę, a nie potrafią sami odprawiać, otrzymują dużą pomoc od tych, którzy już potrafią, a także od ministrantów. Przykładowo dwa lata temu miał odbyć się chrzest w rycie nadzwyczajnym i ksiądz, który miał go udzielać, zadzwonił do zainteresowanych kleryków i zaprosił ich na ten chrzest, by nie czytali o nim jedynie z podręczników.
Jak wygląda sytuacja w innych polskich diecezjach?
Z tego, co wiem, to w seminarium archidiecezji warszawsko-praskiej są prowadzone jakieś zajęcia w tym zakresie. Ponadto kilku neoprezbiterów z diecezji płockiej odprawiało nawet Mszę prymicyjną w rycie nadzwyczajnym. Nie ma jednak systemowego rozwiązania w tej sprawie. Są także miejsca, gdzie rzucane są kłody pod nogi.
Gdzie?
Nie chciałbym operować nazwami diecezji. Ale zdarza się, że przykładowo klerycy są obarczani obowiązkami w taki sposób, by nie wyszli z seminarium w czasie, w którym odprawiana jest Msza trydencka. Widać niechęć u przełożonych seminaryjnych i hierarchów.
Skąd ona się bierze?
Odpowiedź jest prosta. Obecni polscy biskupi to „dzieci Soboru Watykańskiego II” i zmian posoborowych. Powrót młodych ludzi do klasycznej liturgii w ich przekonaniu może być próbą przekreślenia całego ich kapłaństwa. Wychodzi na to, że ci młodzi ludzie negują to, co oni przez kilkadziesiąt lat robili.
Biskup niemieckiej diecezji Fulda, Heinz Josef Algermissen, zwrócił się do podlegających mu księży z prośbą, by „jeden czy drugi”, jak to określił, nauczył się odprawiać Mszę św. w rycie nadzwyczajnym, by umożliwić w ten sposób wiernym, którzy tego sobie życzą, możliwość uczestnictwa w sprawowanej w ten sposób Eucharystii. Dlaczego nie ma instytucjonalnych rozwiązań takiej sytuacji?
Ale przecież biskup dysponuje narzędziami do jej rozwiązania. Może przykładowo sprowadzić do diecezji księży z tradycyjnych instytutów, będących w pełnej łączności ze Stolicą Apostolską, czyli z Bractwa św. Piotra, Instytutu Dobrego Pasterza, czy Instytutu Chrystusa Króla. Tacy księża czekają na to, by zaprosić ich do miejsc, w których nie ma księży diecezjalnych, którzy mogliby odprawić Mszę św. w rycie nadzwyczajnym. Do tego są po prostu powołani. Poza tym biskup może wręcz wyznaczyć konkretnego księdza, by nauczył się odprawiać Mszę św. w rycie nadzwyczajnym i polecić mu dostępne do tego narzędzia. Najwyraźniej ten biskup ich w ogóle nie zna.
Jakie to narzędzia?
Mógłby choćby polecić mu płytę instruktażową wydaną przez Bractwo św. Piotra. Ma ono swoją stronę internetową, przez którą można ją zamówić, poza tym chętnie udzielają pomocy drogą elektroniczną. Po polsku dostępna jest także taka płyta, choć wydało ją Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. Bractwo św. Piotra organizuje także „Tradicamp”, na który przyjeżdżają księża, klerycy i ministranci. To spotkanie integracyjne, ale także szkoleniowe dla tych, którzy nie umieją jeszcze odprawiać. Poza tym jeśli ksiądz, który zna łacinę, weźmie Mszał do ręki, to tam wszystko będzie miał napisane.
Jest jakaś zależność między tą sytuacją, a motu proprio „Summorum pontificum”?
Po wydaniu go przez papieża coraz więcej kapłanów interesuje się odprawianiem Mszy św. w rycie nadzwyczajnym. Nawet tam, gdzie nie jest odprawiana, przestał być to temat tabu. W tym roku słyszałem o kilku sytuacjach, w których podczas wizyty duszpasterskiej ksiądz, który odwiedzał osoby uczęszczające na Mszę św. w rycie trydenckim, głośno mówił o swoim zastanawianiu się nad nauką odprawiania Mszy, czy też jej organizacji w parafii. Podejrzewam, że większa dostępność nadzwyczajnej formy nie przyjdzie przez administracyjne decyzje, ale w sposób naturalny. Choć miło by było, gdyby na przykład któryś z polskich biskupów stwierdził, że, dajmy na to, w jego diecezji ma być odprawiana minimum jedna Msza św. w rycie nadzwyczajnym w dekanacie. Są też ciekawe inne owoce. Wszyscy kapłani, których znam i którzy odprawiają Mszę św. w tym rycie, twierdzą, że dzięki temu mocniej przykładają się do Mszy św. w nowym rycie. To nawet widać po gestach liturgicznych.
Rozmawiał Stefan Sękowski.
Piotr Mazur – współpracownik kwartalnika „Cywilizacja”, aktywny działacz lubelskiego środowiska tradycjonalistycznego. Prezes Terenowego Klubu Rebelya.pl.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

