Materiał opublikowany przez "GW" ma być swoistym "listem otwartym" do Polaków, w którym wskazuje na problemy z interpretacją historii i wyciąganiem z niej wniosków na przyszłość. Trudno jednak traktować poważnie ten tekst, gdyż mimo zapewnień szczerości nie padają w nim słowa o 17 września 1939 roku, czy gehennie, jaka spotkała Polaków po zajęciu Kresów wschodnich przez Armię Czerwoną. Jednocześnie pisze, iż pamięta o polskich żołnierzach, którzy walczyli po stronie aliantów podczas wojny, w tym o należących do Armii gen. Andersa, którzy znaleźli się w głębi Rosji zapewne zupełnie przypadkowo.
Ciekawie wygląda sytuacja z moralizatorskimi fragmentami wypowiedzi Putina. Można wręcz odnieść wrażenie, iż momentami premier Rosji przeprasza nas za swoich rodaków-historyków, którzy w ostatnim czasie zrobili bardzo dużo, by ukazać konieczność paktu Ribbentrop-Mołotow, a Polaków jako wspólników Hitlera. - Płótno historyczne to nie tania reprodukcja, którą można tandetnie podretuszować, zgodnie z życzeniem zleceniodawcy wyrzucić to, co się nie podoba, albo zmienić tło, dodając barw jasnych lub ciemnych. Niestety, z takimi przykładami przenicowania przeszłości często mamy dzisiaj do czynienia. Dostrzegamy próby napisania historii od nowa dla potrzeb chwilowej koniunktury politycznej. W niektórych krajach w ogóle się zagalopowali - heroizują wspólników nazistowskich, stawiają w jednym szeregu ofiary i katów, wyzwolicieli i okupantów – pisze Putin.
- Symptomatyczne jest to, że przeinaczaniem historii często zajmują się ci, którzy w praktyce stosują podwójne standardy również w polityce współczesnej – pisze dalej były autorytarny prezydent Rosji. Można mu tylko przyklasnąć.
sks/GW
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

