"Jeśli dojdzie do złamania statutu Europejskiej Unii Nadawców (EBU), będziemy mieli z Polską problem" - powiedział prezes eurowizji, Jean-Paul Philippot. EBU ma Polskę na oku i jest zaniepokojona zmianom w Polsce. Jest możliwe, że zostaniemy więc wykluczeni z Eurowizji.
A to byłaby przecież prawdziwa tragedia! Polscy "artyści" w stylu Donatana i Cleo nie mogliby już rywalizować o palmę pierwszeństwa z "artystkami" w rodzaju Conchity Wurst...
Sprawę opisuje "Financial Times" stwierdzając przy tym, że w Polsce rządzi rząd... "ultra-konserwatywny". Ten śmieszny epitet ma oczywiście tłumaczyć, dlaczego zaostrzają się stosunki między Warszawą a Brukselą.
Pogróżki EBU można przyjąć tylko... z radością. Naszym zdaniem nie należy czekać na wyrzucanie Polski z Eurowizji, ale po prostu odejść. I to odejść tłumacząc głośno, dlaczego: Oto Eurowizja, w której wygrywają w ostatnich latach raz sataniści, raz zboczeńcy, stała się parodią kultury, antytezą muzyki cywilizacji chrześcijańskiej. Po co Polska ma nurzać się w bagnie tej lewackiej hucpy?
bjad
