- Nie zawarlibyśmy sojuszu z partią, która ma poglądy nie do zaakceptowania. Ale przyznajemy, że w Europie Środkowo-Wschodniej są partie, które muszą jeszcze pokonać pewną drogę, by zaakceptować równe prawa gejów. I my pomagamy im tą drogą iść – tłumaczył Cameron gazecie "Guardian", pisze "Rzeczpospolita".
– Przeciwnicy konserwatystów wykorzystują ich sojusz z Prawem i Sprawiedliwością jako dowód, że torysi się nie zreformowali i nadal są negatywnie nastawieni do homoseksualistów. A to ma oznaczać, że nie są w stanie zaoferować zmian, które obiecują – mówi "Rz" prof. Philip Cowley z Uniwersytetu w Nottingham.
Ataki na konserwatystów zaczęły się kilka miesięcy temu, gdy brytyjskie media, a za nimi szef MSZ David Milliband, oskarżyły europosła PiS Michała Kamińskiego o homofobię i antysemityzm. - Prawo i Sprawiedliwość jest w Wielkiej Brytanii przedstawiane jako partia antysemicka i homofobiczna. Nawet jeśli media i politycy wiedzą, że to fałszywy obraz, to trwa brutalna walka o każdy głos. Jeśli można przeciwnikowi przykleić łatkę sojusznika ekstremistów, to każda metoda jest dobra – tłumaczy "Rz" brytyjski politolog Steven Fielding.
– Stanowisko PiS, które nie chce ulegać wszystkim roszczeniom homoseksualistów, nie jest wyjątkowe w UE, gdzie toczy się na ten temat normalna debata. Dobrze by było, aby PiS i torysi słuchali się w tej sprawie nawzajem – powiedział wczoraj "Rz" europoseł PiS Konrad Szymański.
MaRo/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

