Tornielli na łamach portalu "La Bussola Quotidiana" zamieścił obszerny komentarz na temat zakończonego w Pekinie VIII Zgromadzenia Przedstawicieli Katolików Chińskich i podjętych na nim decyzji personalnych.
Włoski watykanista uważa, że wydarzenia ostatnich dni i minionego miesiąca cofają relacje między Chińską Republiką Ludową a Stolicą Apostolską o cztery lata. Od 2006 roku obowiązywały bowiem ciche uzgodnienia co do nominacji i święceń biskupich. W tym okresie papież zgodził się, aby sakrę przyjęło około dziesięciu biskupów.
Tornielli, pisząc o ambicjach chińskiego reżimu, zauważa, że przywódca Hu Jintao podczas swej wizyty w Londynie w kwietniu 2009 roku był szczególnie zainteresowany systemem wyboru biskupów w Kościele anglikańskim. Wiadomo, że biskupi ci są formalnie mianowani przez władze świeckie.
W tzw. oficjalnym Kościele chińskim na 64 biskupów jedynie pięciu czy sześciu to hierarchowie wyświęceni bez mandatu papieskiego. Znamiennym jest więc fakt – zauważa Tornielli - że na funkcje kierownicze odpowiednika konferencji episkopatu – nieuznawanej przez Watykan tzw. Rady Biskupów Chińskich, narzucono trzech hierarchów, którzy nie są w jedności z Następcą św. Piotra.
Tymczasem 20 listopada, na trzy tygodnie przed rozpoczęciem Zgromadzenia, chińskie władze - wbrew odpowiednio wcześnie zgłoszonym zastrzeżeniom Watykanu - zdecydowały się na nielegalne święcenia biskupie ks. Guo Jincai, który wczoraj został mianowany sekretarzem generalnym Rady Biskupów. Tornielli obawia się zatem, że wkrótce może dojść do kolejnych nielegalnych sakr. Chińskie władze chcą bowiem, aby Kościół był całkowicie zależny od władz politycznych, chcą Kościoła „patriotycznego” i „narodowego”, samorządnego.
W VIII Zgromadzeniu Przedstawicieli Katolików Chińskich wzięło udział jedynie 45 biskupów (a nie 64), zmuszonych przemocą, zabranych ze swych domów przez policję, pod presją. Biskupi musieli głosować jawnie, przez podniesienie ręki na jedynych narzuconych przez władze kandydatów.
W tym kontekście Tornielli zaznacza, że w istocie w Chinach mamy do czynienia z jednym Kościołem, a wielu biskupów uznanych przez władze było prześladowanych przez reżim komunistyczny.
Na potwierdzenie tych słów watykanista cytuje słowa Benedykta XVI na ten temat zawarte w najnowszej książce „Światłość świata”, gdzie Ojciec Święty stwierdza, iż skoro tylko któryś z biskupów wyświęconych nielegalnie uznaje Prymat Piotrowy, to natychmiast zostaje odwołana ekskomunika. Według Tornellego wśród chińskich wiernych umocniło się przekonanie, że podstawowym elementem wiary jest komunia z papieżem, w więc sami hierarchowie wiedzą, że jeśli nie będą w jedności z Ojcem Świętym – zostaną odrzuceni przez wiernych.
Tornielli jest przekonany, że dobrze wróży na przyszłość odejście na emeryturę wieloletniego wiceprzewodniczącego Stowarzyszenia Patriotycznego, Anthony Liu Bainiana, którego działalność Stolica Apostolska w stanowczym komunikacie z 24 listopada uznała za poważne szkodzenie Kościołowi katolickiemu i przeszkodę dla dialogu z władzami w Pekinie.
Drugim znakiem pozytywnym ma też być – według watykanisty - sukces kleryków w prowincji Hebei, którym udało zmusić się władze do cofnięcia decyzji o mianowaniu świeckiego funkcjonariusza partyjnego na wicerektora seminarium.
„Wydaje się zatem ważne wspieranie chińskiego Kościoła oraz linii Stolicy Apostolskiej, zdecydowanej w swych zasadach, a jednocześnie otwartej na dialog z władzami w Pekinie, usiłując zapewnić, żeby sakra Guo Jincai była odizolowanym epizodem i uniknięcia, czego wielu się obawia, by nie powrócono do nielegalnych święceń biskupich” – konstatuje Andrea Tornielli.
roja/Ekai.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

