Mimo iż niemiecki rząd w votum nieufności dla premiera Mirka Topolanka „nie widzi zagrożenia dla prawidłowego działania obecnej prezydentury Unii Europejskiej”, to jednak poszczególni politycy obawiają się, że może ono uniemożliwić ratyfikację Traktatu Lizbońskiego w Czechach. - Najprawdopodobniej prezydent Vaclav Klaus wygrał w Czechach batalię o utrącenie Traktatu Lizbońskiego – stwierdził chadecki eurodeputowany Elmar Block. Podobne zaniepokojenie wyraża europoseł partii Zielonych, Daniel Cohn-Bendit.
Do szybkiej ratyfikacji dokumentu namawia naszych południowych sąsiadów także przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. Przechodząc nad czeską konstytucją do porządku dziennego stwierdził, iż Czesi zobowiązali się do tego składając podpis pod traktatem.
Tymczasem sami Niemcy – najbardziej agresywnie nagabujący Czechów do ratyfikacji – mają problem z przyjęciem Traktatu Lizbońskiego. ię wśród krajów, które jeszcze nie dokończyły procesu ratyfikacji. Prezydent Niemiec Horst Köhler nie może podpisać dokumentu, dopóki Federalny Trybunał Konstytucyjny nie rozpatrzy trzech skarg na traktat złożonych m.in. przez posła do Bundestagu Petera Gauweilera z Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), oraz deputowanych Partii Lewica. Trybunał podejmie decyzję w maju.
sks/ND
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

