To było żenujące przedstawienie. 21-letnia Magda stała przed „jury” i tłumaczyła, że nie chce się rozebrać. Joanna Krupa, amerykańska top modelka mówiąca dziwnym narzeczem beształa ją: „Powinnaś się cieszyć, że Bóg dał ci taką urodę i możesz ją wykorzystać”. Zobaczyliśmy piękną dziewczynę, dla której prawo do zakrywania własnej nagości było czymś ważnym, wartościowym. Krupa nie mogła  uwierzyć, że jeszcze istnieje ktoś taki, kto nie chce świecić gołą pupą w zamian za karierę. „Czas jest jechać do domu” – wyrzuciła z siebie oburzona. Wstrząśnięty był także projektant Woliński, który przypomniał Magdzie, że Wayne Sterling współtwórca prestiżowego portalu Models.com, wróżył jej światową karierę. A ona ma to gdzieś.

 

Cały program  był ohydną lekcja konformizmu. Można było odnieść wrażenie, że „opiekunowie”  łamią kręgosłupy modelek, które mają jeszcze jakieś opory przed pozowaniem nago. Czy naprawdę nie można być modelką bez pozowania do zdjęć erotycznych? Przecież wiele gwiazd wybiegów nie rozbierało się, co najwyżej maszerowały w bikini. Jaka to lekcja dla młodych, nastoletnich dziewcząt, które oglądają „Top Model”? Taka, że ciało to towar, który trzeba sprzedać bez zbędnych ceregieli. W takich sytuacjach młode dziewczyny odczytują też inny przekaz: jeśli trzeba się rozebrać w sesji telewizyjnej, to na dalszym etapie kariery trzeba komuś wskoczyć do łóżka. Nawet jeżeli „Dżoanna” w każdym wywiadzie twierdzi, że jest inaczej, nastoletnie dziewczyny tak mogą myśleć.

 

Wczorajszy odcinek w trudnej sytuacji stawia Radę Etyki Mediów, która tydzień stwierdziła, że program jest OK i nie dochodzi w nim do żadnego molestowania (skargę skierowano po tym jak  Woliński obmacywał jedna z uczestniczek). Ktoś słusznie powiedział o jury tego programu, że to ludzie z poważnymi psychologicznymi problemami. TVN musi nas od nich uwolnić.


Paweł Sawkowski