To wszystko było do przewidzenia. Jestem przekonany, że wpływ na atmosferę w zespole, na postawę zawodników miało kilka czynników. Po pierwsze – 40-milionowy naród był reprezentowany przez przestępcę skazanego pełnomocnym wyrokiem za korupcję. To musiało mieć odbicie w drużynie. Po drugie – w drużynie mieliśmy farbowane lisy (jednego Francuza i dwóch Niemców, którzy już grali dla swoich rodzimych reprezentacji). Oni zabrali miejsce prawdziwym Polakom. To także musiało się odbić na postawie zespołu. Jeżeli Francuz w ogóle nie mówi po polsku, a gra na takiej pozycji, gdzie trzeba dogadać taktykę, to jak oni się mieli skomunikować? To kształtowało atmosferę w naszej drużynie.

 

Ponadto, dochodzą do tego wszystkie seks-afery, afery alkoholowe, które były w kadrze, a które uchodziły płazem, na zasadzie „wiecie, rozumiecie, nie psujmy atmosfery”. A de facto to rodziło niesnaski w zespole. Teraz dopiero Błaszczykowski i Lewandowski zaczynają o tym mówić, ale to już jest musztarda po obiedzie.

 

Mam nadzieję, że już nigdy żaden przestępca nie będzie reprezentował 40-milionowego narodu, a żaden farbowany lis nie założy koszulki z orzełkiem. Jeśli chodzi o samego selekcjonera, to przecież było wiadomo, że to jest niedouczony człowiek, który nie ma matury, legitymuje się dyplomem, nie wiadomo jakim cudem zdobytym. Ponadto, Smuda na każdym meczu i konferencji prasowej łamał ustawę sejmową o godle i barwach narodowych, którą na wniosek prezydenta przegłosowaliśmy. Po lewej stronie miał znak producenta, a po prawej „gapę” PZPN z napisem Polska. Od samego początku mówiłem, że to była drużyna Smudy, Laty i ukochanych przez opinię publiczną działaczy PZPN, którzy za wszelką cenę chcieli osiągnąć sukces, by zmazać swoje winy.

 

Proszę zauważyć, co teraz robi premier Tusk. Jedzie, składa piłkarzom życzenia. A jak postąpił premier Monti? Zaledwie podejrzenie, że jeden zawodnik z reprezentacji ustawia mecze sprawiło, że został wyrzucony z reprezentacji, a Monti stwierdził, że trzeba nawet na dwa lata zawiesić rozgrywki ligowe, żeby zrobić porządek, bo zatrzymano tam jeszcze ok. 16 osób. A u nas jest zatrzymanych ponad 500 osób, mamy kilkuset świadków koronnych, a premier Tusk to wszystko legalizuje. Nie mój cyrk, nie moje małpy.

 

To, że teraz odejdzie Smuda albo Lato nic nie da. Powtórzę to, co powiedziałem już w styczniu w Sejmie. Niech minister Mucha uruchomi procedurę wprowadzenia kuratora do PZPN, bo tam wszyscy, począwszy od prezesa, kończąc na sprzątaczce, powinni odejść. To są grabarze polskiej piłki i od nich trzeba zacząć czystkę. Jeśli oni zostaną, to choćby przyszedł do nas Mourinho z Fergusonem, to g***o zrobią.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska