Marta Brzezińska: Jak Pan ocenia grę naszej reprezentacji w zremisowanym meczu z Grecją?
Jan Tomaszewski: Trudno mi o jakąś ocenę, ponieważ nie oglądałem tego spotkania. Obserwując jednak medialne relacje i doniesienia, dziwię się, że trener tej drużyny (bo dla mnie to nie jest reprezentacja) grał tylko jedenastoma zawodnikami, podczas gdy wszyscy inni trenerzy we wszystkich meczach do tej pory rozgrywali spotkania w trzynastu albo nawet i czternastu. Czy było tak dobrze, że zmiany nie były potrzebne? Grecy grali przez pół godziny w dziesiątkę i w tym czasie straciliśmy trzy punkty, więc coś tu chyba nie gra.
Franciszek Smuda zapowiedział jednak, że nie zamierza przeprowadzać zbyt wielu zmian w składzie.
To jest jego drużyna. On stał się zakładnikiem tej drużyny, bo jeśli nakłaniał Francuza i dwóch Niemców, którzy reprezentowali już swoje kraje, do zdradzenia futbolowych reprezentacji, to byłoby głupio, gdyby ich nie wystawił. Jeszcze raz podkreślę, że skoro w naszej drużynie gra Francuz, który grał już w koszulce trójkolorowych, i dwóch Niemców, którzy zdobywali laury dla niemieckiej piłki, a do tego przestępca skazany prawomocnym wyrokiem za korupcję (najgorsze przestępstwo w sporcie!), to nie jest to normalne. Dlatego nie oglądam meczów Polski, bo nie utożsamiam się z tą drużyną, jako naszą reprezentacją. Utożsamiam się natomiast z drużyną, jaką jest 40-milionowy naród, który co dzień, nie tylko podczas meczów kadry Smudy, Laty i PZNP, zdaje jak na razie świetnie egzamin. Poza nielicznymi, drobnymi incydentami wszystko idzie wspaniale, pokazujemy się z jak najlepszej strony.
Mówi Pan bardzo ostro o reprezentacji Polski...
Powiem nawet więcej. Na zdjęciach ze spotkania zamieszczonych w mediach możemy zobaczyć, że zarówno przed meczem, na konferencji prasowej, jak i po nim, polscy szkoleniowcy nie mieli orzełka na koszulkach. Był jedynie znaczek PZPN i napis „Polska”. To dla mnie karygodne. W czwartek złożę na sejmowej komisji wniosek, by winni tego faktu zostali ukarani. Przegłosowaliśmy prezydencką ustawę o barwach narodowych i godle, a okazuje się, że drużyny Smudy, Laty i PZPN to w ogóle nie obowiązuje. To skandaliczne.
Wracając jeszcze do jutrzejszego meczu - mamy jakieś szanse w jutrzejszym meczu z Rosjanami, którzy rozgromili Czechów 4:1?
Widziałem mecz Rosja-Czechy. Ci pierwsi to naprawdę dobry zespół. Ale to nie znaczy, że nie mamy żadnych szans na awans. Bo jeśli Polacy nie wyjdą z grupy, to Smuda i PZPN dokonają sabotażu. Nie wyjść z tak słabej grupy, to byłoby nie do pomyślenia. Oczywiście, poza Rosjanami, bo Czechy i Grecy to bardzo mierni gracze. Zresztą, mecz z Rosją i tak nie ma większego znaczenia – żeby wyjść z grupy trzeba wygrać ten z Czechami.
Spotkanie będzie się odbywało w specyficznych warunkach. Ulicami Warszawy mają przemaszerować rosyjscy kibice....
Ja się dziwię, że robi się z tego taką aferę. Wczoraj dzwonił do mnie dziennikarz brytyjskiego „Timesa” i pytał, co o tym sądzę. A ja uważam, że to bardzo dobra inicjatywa! Przecież to święto, jak mówią Rosjanie, odzyskania wolności, jest nieodłącznie związane z wolnością państw byłej demokracji ludowej. Gdyby nie to zwycięstwo, które świętują jutro Rosjanie, nie byłoby Ukrainy, a my nie mielibyśmy Euro. My powinniśmy także uhonorować ten dzień, bo m.in. dzięki niemu żyjemy w demokratycznym kraju. Ponadto, nie widzę w przemarszu nic strasznego, bo na każdy stadion, w każdym mieście, chodzą kibice. Od tego jest policja, by zapewnić tym ludziom bezpieczeństwo. Przecież oni nie przylatują helikopterami, które lądują tuż nieopodal trybun, ale muszą jakoś dojść na ten stadion! Robi się wielką awanturę, że przez most Poniatowskiego przejdą Rosjanie, a to jak oni mają przejść? Pod wodą? Po dnie Wisły? Proszę zobaczyć, co się dzieje, kiedy rozgrywane są u nas mecze ligowe. Kiedy gra Polonia, to kibice maszerują na stadion zwartymi grupkami. W każdym innym mieście jest tak samo. Rosjanie wystąpili o pozwolenie do ratusza, dostali zgodę, będą i muszą być pod kontrolą policji, i bardzo dobrze, że tak jest. Ja tylko apeluję do polskich kibiców, by zachowywali się tak, jak do tej pory, pokazali, że przyjmujemy gości z otwartymi ramionami.
No tak, ale rosyjscy kibice nie zachowywali się najlepiej we Wrocławiu... A tam wygrali z Czechami 4:1. Co, jeśli jutro przegrają? Może dojść do zadymy?
Ta grupka kibiców, która awanturowała się we Wrocławiu, powinna być wyeliminowana, w ogóle nie wpuszczona na stadion. Ale zachowajmy zdrowy rozsądek. Ile było rosyjskich kibiców we Wrocławiu? Kilkanaście tysięcy? A ilu się źle zachowało? Sześciu, siedmiu? Przecież tak jest zawsze! Brawo dla policji, która pokazała zdjęcia tych zadymiarzy. Teraz powinni oni dostać stadionowe zakazy.
Czym innym jest mecz, a czym innym zachowanie kibiców. Osobiście, bojkotuję oglądanie występów drużyny Smudy, Laty i PZPN, choć jeszcze raz podkreślam – jestem dumny z tego, że Lewandowski czy Błaszczykowski reprezentują światową klasę. Ale ta trójka farbowanych lisów, Francuz i dwóch Niemców, a do tego czwarty przestępca – to łyżka dziegciu w beczce miodu. Ja to bojkotuję. Ale czym innym jest występ Polaków – kibiców. To także występ. Bo my jesteśmy oceniani teraz przez cały świat.
Rozmawiała Marta Brzezińska

